piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 26

,,Marcin"

Po przysiędze małżeńskiej znaleźliśmy się na wielkiej sali.Nasza czwórka zajęła miejsce koło siebie.Obok nas siedziała jeszcze trójka dzieciaków mniej więcej w naszym wieku, więc może być wesoło.Daniel i Karla mają się ku sobie.Przez całą drogę razem z Dawidem kazaliśmy im przyznać się do tego, że są razem, ale oni twierdzą, że tak nie jest.Jeszcze zobaczymy!
Minęły trzy godziny, a wszystko rozkręciło się niesamowicie.Przy stołach siedzą tylko osoby starsze, choć niektóre razem ze wszystkimi szaleją.
- Kocham cie - wyszeptał mi Dawid do ucha, gdy tańczyliśmy do wolnej piosenki przytuleni do siebie.
Spojrzałam mu w oczy, które są przepiękne.Uśmiechnął się lekko, a ja wiedziałam, że coś mu nie daje spokoju.Dotknęłam dłonią jego prawego policzka.Przymknął oczy, a gdy znowu je otworzył, niespodziewanie złączył nasze usta w pocałunku.
- Jesteś moja, tylko moja księżniczko - cmoknął mój policzek.
Chwycił moją dłoń i obrócił mnie wokół osi.Tańczyliśmy do kolejnych piosenek tych wolnych jak i szybkich.Zrobiłam się bardzo głodna, więc poprosiłam Dawida, abyśmy usiedli chociaż na chwilę do stołu.
Karla rozmawiała z dziewczyną, która siedziała obok niej, a Daniel zginał się ze śmiechu widząc jak pijany chłopak krzyczy na swojego kolegę.Oni siedzą koło mnie, jak ja mam teraz zjeść!Mam nadzieję, że nie zaśmieję się, a całe jedzenie nie wypadnie mi z buzi.
Nałożyłam sobie sałatki i jadłam, ignorując napady śmiechu moich towarzyszy.Ręka Dawida spoczywała na oparciu mojego krzesła.
Przy stole spędziliśmy całkiem sporo czasu.W końcu postanowiłam wstać i oddalić się od wszystkich. Wyszłam na świeże powietrze, postanowiłam się przejść kawałek.
- Paula!
Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się zmierzający w moją stronę Marcin.Był trochę pijany, ale dawał radę iść w miarę normalnie.
- Co ty tu robisz? - zapytałam zszokowana.
- Moi rodzice i twój tata to bardzo dobrze przyjaciele - przypomniał mi.Pokiwałam głową, że rozumiem i razem zaczęliśmy iść wolnym krokiem.
- Tęskniłem za tobą.
Chwycił mój nadgarstek, żebym się zatrzymała.Spojrzałam w jego błękitne tęczówki.Patrzył na mnie z taką czułością.Drugą rękę położył na moim biodrze.Powinnam powiedzieć temu ,,stop", wiem do czego on zmierza, ale nie umie się powstrzymać.Jego usta były coraz bliżej moich, aż w końcu nie było między nami żadnej przestrzeni.Całuje niesamowicie.
- Tęskniłem - wyszeptał w moje wargi.
Chciał ponowić pocałunek, ale odsunęłam się od niego.Spojrzał zdziwiony na mnie.
- Nie mogę - powiedziałam,
Odkręciłam się i zaczęłam biec.Nie doszło do czegoś poważnego, ale jednak.Dawid nie może dowiedzieć się o tym.To będzie koniec.

***

Wróciłam na salę gdzie ludzie bawili się w najlepsze.Odszukałam Karlę i Daniela, którzy robili sobie kawę.Od razu do nich podeszłam.
- Gdzie Dawid? - zapytałam.
- Powiedział, że źle się czuje i pojechał do domu - odparł zdziwiony Daniel.
Boże.To nie możliwe, by to był przypadek.Widział mnie.Wdział jak całuje się z Marcinem.Nie, proszę, tylko nie to.
- Paula, wszystko okej? - Karla dotknęła mojego ramienia.Spojrzałam na nią ze łzami w oczach.To nie może być prawda.Przecież dopiero od kilku dni jesteśmy razem.Nie chcę, żeby to się tak szybko po psuło.Żeby zawsze było dobrze.
- Pokłóciliście się? - zapytał Daniel.Patrzył na mnie z ciekawością.
Gula stanęła mi w gardle, co uniemożliwiało mówienie.Obraz stawał się coraz bardziej zamazany, przez łzy.Serce biło niespokojnie, a ja czułam się okropnie.
- Paula.. - zaczęła Karolina, ale pokręciłam głową.
- Chce być sama.
Znowu wyszłam na zewnątrz.Usiadłam w ciemnym zakątku na huśtawce.Dałam upust emocjom i zaczęłam płakać.Łzy lały się strumieniem po moich policzkach.Nie umiałam ich zatamować, w sumie to nawet nie chciałam tego robić.Nie miałam na to siły.
Nigdy nie byłam słaba.Teraz taka się stałam.Miłość niszczy ludzi.

***

Leżałam na łóżku w swoim pokoju i wypłakiwałam się w poduszkę.Moje przypuszczenia się potwierdziły.Daniel zadzwonił dzisiaj z samego rana.Powiedział, że Dawid jest wściekły.To wszystko moja wina.Wczoraj o tej godzinie biegałam po całym domu i szykowałam się.Potem z Dawidem męczyliśmy się z zawiązaniem krawatu, a kilka godzin później wszystko zepsułam.Można?Można...
Dźwięk przychodzącej wiadomości sprawił, że niechętnie wyciągnęłam rękę w stronę szafki nocnej.

Od: Daniel
Musisz z nim porozmawiać i wyjaśnić mu wszystko.Nawet nie masz pojęcia co u nas się dzieje.

Ścisnęłam telefon w dłoni, a potem z całej siły rzuciłam nim o ścianę.To zadziwiające, ale nie rozwalił się.Nadal jest cały nie to co mój związek.Trwał krótko, ale zakończył się szybko.
Drzwi od pokoju otworzyły się, a do środka weszła Wiktoria i Marta.Popatrzyły na mnie ze współczuciem.Rzuciły się na łóżko obok mnie i wtedy zapadła cisza, której nit nie chciał przerwać.Żadna z nas nie wiedziała jak.
- Jak się czujesz? - wymamrotała Wiktoria.
- A jak wyglądam? - jęknęłam, czując jak łzy znowu stoją mi w oczach. - Mogło być tak pięknie, ale wszystko zniszczyłam.

Od Autorki:
Potrzebowałam czasu.Rozdział miał być dłuższy, ale nie dałam rady.Bardzo ciężko mi się pisze.Nie umiem się skupić, co jest aż denerwujące.
Bardzo mi przykro, że muszę to powiedzieć, ale jeszcze tylko (chyba) 2 rozdziały, epilog i będziemy się żegnać na tym blogu :/
Myślę, że Whisper spodoba Wam się dużo bardziej.Jutro będzie pierwszy rozdział, więc zapraszam wszystkich na tamtego bloga :D
Myślicie, że Dawid i Paula się pogodzą? :c

15 KOMENTARZY = NEXT

środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 25

,,Już nic nie ma dla mnie znaczenia."

Otworzyłam drzwi balkonowe, a Dawid wszedł do mojego pokoju.Gdy przechodził obok mnie poczułam silną woń alkoholu.On jest pijany.Szczęście, że nic sobie zrobił, gdy wspinał się na mój balkon.
Odwróciłam się, żeby spojrzeń na niego.Stał koło mojego biurka i ledwo trzymał się na nogach.W końcu oparł się o moje meble, a wtedy jego wzrok powędrował na mnie.
- Dawid.. - podeszłam do niego.Chciałam chwycić go za rękę, żeby posadzić go na krześle, ale odepchnął mnie.Patrzyłam na niego zdziwiona i nic nie rozumiałam. - Minęły tylko dwa tygodnie, a ty upadłeś tak nisko - powiedziałam zawiedziona.Brunet prychnął.Ledwo stał, boję się, że w każdej chwili przewróci się na podłogę.
- A ty nadal nie wiesz dlaczego? - burkną. - Już nic nie ma dla mnie znaczenia.
- Nie mów tak.
- Przytul mnie - on prawie płakał.Przez to w jakim jest stanie nawet ja nie mam dobrego humoru.
Zamknęłam odległość między naszymi ciałami i mocno wtuliłam się w Dawida.Jego ramiona oplotły mnie szczelnie.Poczułam się tak bezpiecznie, nie przeszkadzało mi nawet to, że jego ubrania przesiąknięte są dymem papierosów.Mogłabym tak stać już do końca mojego życia.W brzuchu zebrało mi się stado motylków i nie oczekiwałam już nic więcej.

Pewnego dnia ktoś przytuli Cie tak mocno ,że wszystkie Twoje rozbite kawałki zbiorą się do kupy.

Słowa odbijały się w mojej głowie jak piłeczka kauczukowa.Słyszałam to kiedyś od kogoś.Zmrużyłam oczy i odsunęłam się trochę od Dawida, żeby móc na niego spojrzeć.O mój boże.Dawid... jestem okropna.
- Przepraszam - łzy momentalnie spłynęły po moich policzkach.To było moment, a wszystko stało się jasne. - Przepraszam - powtórzyłam i zapłakana ponownie wtuliłam się w chłopaka.
- Co? - on nadal nie rozumie co się przed chwilą stało.Wszystko wróciło.Zdałam sobie sprawę kim na prawdę jestem - jestem wredną suką.

***

Otworzyłam oczy i ujrzałam kilka centymetrów dalej od mojej twarzy twarz Dawida.Spał przytulając się cały czas do mnie.Nadal nie mogę uwierzyć, że nieświadomie raniłam go.Mówił tyle o dziewczynie, którą kocha, o tym, że ona jest trudna... chodziło o mnie.
Wyciągnęłam rękę spod kołdry i dotknęłam lekko palcami jego policzka.Kreśliłam wzory na jego torsie.Cieszyłam się chwilą, w której nikt nie mógł mi go odebrać.
- Paula śnia........ o Boże! - Karla stanęła zszokowana na środku mojego pokoju i patrzyła na nas nie dowierzając własnym oczom.Zaczęłam uciszać ją gestem ręki.Szybko wydostałam się z objęć nadal słodko śpiącego Dawida i szeptem oznajmiłam, żebyśmy zeszły do kuchni.Naszych rodziców nie ma, więc tam będziemy mogły spokojnie porozmawiać.
- Czemu Dawid z tobą spał? - zapytała.
- W nocy do mnie przyszedł, był pijany - odparłam.Wstawiłam wodę na herbatę i zaczęła szykować śniadanie.Razem z Karoliną stwierdziłyśmy, że mamy ochotę na naleśniki.Gdy Karolina smażyła ostatniego naleśnika, a ja siedziałam na blacie, do kuchni wszedł Dawid.Miał na sobie aby jeansy.Wyglądał rewelacyjni!
- Dzień dobry moje panie - przywitał się z nami i wyglądał jakby miał bardzo dobry humor.Czy on pamięta co się działo w nocy?
- Hej - odpowiedziałam mu, a Karolina razem ze mną.Kwiatkowski spojrzał na mnie z iskierkami w oczach i podszedł do mnie.Dłonie położył na blacie po obu stronach mojego ciała.Nie zważał na obecność Karoliny.Zachowywał się jakby w pomieszczeniu była tylko nasza dwójka.Patrzył głęboko w moje oczy, a jego tęczówki mnie hipnotyzowały.
- To ja może was zostawię - tak szybko jak słowa wydobyły się z ust blondynki, jej już nie było w kuchni.
Byłam tylko ja i Dawid.
- Więc... - zaczęłam, ale nie miałam co chce powiedzieć,
- Więc.. - powtórzył po mnie z lekkim uśmiechem.
Znowu zapadła cisza, a my patrzyliśmy sobie w oczy.Rozsunęłam lekko nogi, a Dawid stanął między nimi dzięki czemu byliśmy jeszcze bliżej siebie.
- Bądź moja, tylko moja - wyszeptał w moje włosy.Przez jego ochrypnięty głos na moim ciele pojawiły się ciarki. - Będziesz?
- Będę.
- To znaczy się zgadzasz? - zapytał. - Od teraz jesteś moją księżniczką.
Uśmiechnęłam się i zawiesiłam ręce na jego szyi.Dawid popatrzył na moje usta, a po chwili nasze wargi toczyły zawziętą walkę.On całuje niesamowicie!Motylki w moim brzuchu tańczyły do jakiejś dzikiej muzyk, a moje serce biło bardzo szybko.
- Kocham cie - wyszeptał między pocałunkiem.
To pierwszy raz jak od niego słyszę te dwa słowa.Mimo, że wczoraj był pijany nadal był w stanie by zapamiętać naszą rozmowę.

***

Szliśmy wolnym krokiem po parku, a Dawid mocno trzymał moją dłoń jakby bał się, że znowu coś stanie między nami.Mówił mi dużo o treningach i o tym jak miał pracę tylko przez jeden dzień.Rok szkolny trwa i niestety za tydzień wracam do szkoły.Wszystko po woli wraca do normy.W tą sobotę będzie bardzo ważny dzień - ślub taty i Ewy.Ten miesiąc był dla naszych rodziców strasznie zabiegany, ale dali radę.Mogli liczyć też na nas, ale jak się okazało nie potrzebowali naszej pomocy.
- Przyjdziesz jutro do mnie do szkoły gdzieś tak o piętnastej?Wtedy z chłopakami kończę trening to byśmy gdzieś wszyscy poszli. - zaproponował Dawid, gdy przechodziliśmy przez recepcję w budynku, który należy do mojego taty.To tu wszystko się zaczęło.
- Okej - zgodziłam się.
Od dwóch dni wszystko pamiętam, ale na razie wie o tym tylko Karla, Dawid, moi przyjaciele i rodzice.Zaraz dowie się Aloha tema.
Wjechaliśmy na odpowiednie piętro i bez pukania weszliśmy do mieszkania.Ściągnęliśmy buty, a Dawid kiwnął głową, żebyśmy weszli do salonu, bo właśnie tam wszyscy się znajdują.
- Siemka - przywitał się wesoło, a oni mu odpowiedzieli.
Od dnia, w którym do mnie przyszedł w nocy, znowu jest sobą.Cały czas się uśmiecha i żartuje.Aloha Team nie wie co tak nagle się stało, ale chyba zaczęli się domyślać, gdy zobaczyli, że stoję tuż za Kwiatkowskim.
Dawid usiadł na fotelu i złapał moją dłoń, a po chwili siedziałam na jego kolanach.
- Jesteście razem? - zapytała Julka.Nie widziałam u niej zazdrości, raczej odwrotnie, a wiem, że kiedyś lubiła Dawida w ten taki inny sposób.
- Tak - rzekł szczęśliwie Dawid.

Od Autorki:
Wiem, że rozdział miał być wczoraj, ale nie dałam rady.Rozbolała mnie głowa i nie byłam w stanie pisać.Mam nadzieje, że rozumiecie.Bardzo przepraszam osoby, które do późna wyczekiwały rozdziału :/
Rozdział na Whisper mam już gotowy :) Prawdopodobnie pojawi się w ten weekend, ale nie jestem jeszcze pewna, bo chyba trochę w nim pozmieniam.Nadal mi coś nie pasuje xD
W tym momencie bardzo Was zdziwię, ale wiem na co Was stać! :D <3

15 KOMENTARZY = NEXT

wtorek, 25 sierpnia 2015

Whisper

Zapraszam na nowe ff! :D
Na WHISPER zależy mi najbardziej, więc mam nadzieje, że Wam się spodoba.
Opowiadanie będzie też na wattpadzie :D
Nie długo pojawi się zwiastun :) 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 24

,,Chyba nigdy nie widziałem go takiego wnerwionego."

Po kolejnej kłótni wszyscy zdecydowaliśmy się na Aztec Swing.To znaczy.. było przegłosowane, ale co za różnica.Gdy zobaczyłam co to jest aż zakręciło mi się w głowie.Staliśmy w kolejne i czekaliśmy na swoją kolej.Z przerażeniem oglądałam co dzieje się z tą wielką machiną.Latała w dwie strony przekręcając się tak, że ludzie znajdowali się do góry nogami.Nie wierzę, że do tego wsiądę!
- Ja chyba zrezygnuję - jęknęłam.
- Ja chyba też - poparła mnie Laura.
Nawet nie zauważyłam, że stoi obok mnie i tak jak ja jest przerażona.          
- Ej no.. dziewczyny - zaczęła Dominika. - Idziemy wszyscy.
Przeanalizowałam gdzie kto stoi i chciałam prześlizgnąć się między Karlą, a Wrzoskiem, ale mnie złapali.Wszyscy się z tego roześmiali, a mnie w brzuchu skręcało ze strachu.Nie miałam pojęcia, że mogę się tak bardzo tego bać.
Moje i Karoliny zakupy zostały w samochodzie, więc nie mogłam użyć żadnej wymówki związanej z tym.
- Muszę? - jęknęłam.
- Musisz! - krzyknęli wszyscy.No prawie.Dawid stał cicho i nawet na mnie nie spojrzał.
Wcześniej myślałam, że jego zły humor jest przez tą dziewczynę, o której mi mówił.Teraz sama nie wiem o co chodzi.Czuję, że to wszystko moja wina.Mówiąc mu o jego bluzie, którą zostawił, nie spodziewałam się takiej reakcji.

***

Moje serce nie może przestać bić.Jestem cała blada, moje włosy sterczą we wszystkie strony, a nogi same mi się uginają.Na szczęście teraz jesteśmy w jakiejś małej pizzerii.Siedzę między Karoliną i Julką.Dosłownie na przeciwko mnie usadowił się Dawid, który nadal ma mi coś za złe.
Dominika z Laurą zamówiły już dla nas dwie duże pizze i coś do picia.Nadal nie wierzę, że na to weszłam!
- Idę do łazienki - oznajmiłam, wstając z miejsca.
- Wszystko okej? - zapytała od razu Karla.Odpowiedziałam szybko ,,Tak'' i posłałam jej uśmiech.Odnalazłam drzwi od łazienki.Weszłam do niej i od razu załatwiłam swoje potrzeby.Odkręciłam zawór, a zimna woda zderzyła się ze skórą na moich dłoniach.Poczułam się tak lekko.Miłe uczucie.Podniosłam głowę i napotkałam swoje odbicie w lustrze.Uśmiechnęłam się sama do siebie, ale mina od razu mi zrzedła.Jestem brzydka.Żaden chłopak nigdy nie pokocha takiej dziewczyny jak ja.Zawsze znajdzie się ładniejsza i lepsza w czymś ode mnie.Ja przez życie przejdę sama.Zacisnę pięść i zacznę walczyć z przeciwnościami......... albo kupię sobie siedem kotów, a utrzymywać się będę z pieniędzy taty.To też nie jest zła opcja.
Zakręciłam zawór, a woda przestała lecieć.Wytarłam ręce o spodnie.. bo po co używać papierowych ręczników?Pff....
Wyszłam z łazienki i mijałam różne stoiska przy, których stało mnóstwo osób.Miałam wrócić do naszego stolika, ale o uszy obiło mi się moje imię.Zatrzymałam się odruchowo i spojrzałam w stronę gdzie przed chwilą słyszałam rozmowę.Dawid z niezadowoloną miną patrzył na Karlę.Blondynka najwyraźniej była na niego zła, ale nic nie słyszałam.
Muszę wiedzieć o czym rozmawiają!Wiem, że to nie ładnie podsłuchiwać, ale cóż...
Podeszłam trochę bliżej, aż wyraźnie mogłam słyszeć słowa, które wypowiadają.
- Pomyśl o tym co będzie gdy ''znowu będzie sobą'' - mówiąc ostatnie słowa Karla zrobiła cudzysłów.Dawid od razu prychnął. - Przecież nie zapomni tego co dzieje się teraz.
- Ale zapomniała o mnie! - warknął. - My się już nie znamy..
Karolina stanęła oniemiała.Jej oczy mało nie wyleciały z orbity, gdy patrzyła na twarz chłopaka.Ich rozmowa nie wydaje się miła.
- Co chcesz przez to powiedzieć?Kochasz ją? - spojrzała na niego niepewnie.
- Kocham.. oczywiście, że tak! - zareagował niemal od razu.Spuścił głowę w dół i podrapał po karku.Z tej rozmowy nie ma nic niezwykłego, nic opr.. - Zawsze będę kochał Paulę.
Mało nie zakrztusiłam się powietrzem.Serce mi stanęło, gdy zrozumiałam, czemu jest na mnie zły, czemu jego oczy są smutne, czemu patrzył z takim utęsknieniem na witającego się Wrzoska z Laurą.To wszystko moja wina.Ranię go.Chciałam mu pomóc potajemnie zdobyć jego ukochaną.Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.Tą trudną dziewczyną jestem ja.
Zachwiałam się, a sekundę później leżałam już na ziemi.Gdy podniosła głowę ujrzałam przerażone dwie twarze.Dawid i Karla.Podeszli szybko do mnie i pomogli mi wstać.Trzymali mnie z obu stron.Od razu wyrwałam się z ich rąk zaciśniętych na moich ramionach.
- Nic mi nie jest - powiedziałam stanowczo.
- Podsłuchiwałaś nas? - zapytał Dawid ze złą miną.Nie odpowiedziałam.Rozglądałam się dookoła szukając czegoś co mnie uratuje. - Tak, czy nie? - warknął.Spojrzałam na niego zdumiona, a on mnie tylko wyminą.Odkręciłam się szybko.Jego sylwetka w mgnieniu oka zaczęła się od nas oddalać.
- On mnie kocha - wyszeptałam.
- Co?
- Powiedziałam, że powinnyśmy wracać do reszty - odparłam spanikowana.Karolina chyba nie do końca mi uwierzyła, ale zgodziła się ze mną i wróciłyśmy do stolika.Nie było tam Dawida.Ani jego rzeczy.Z mojej winy postanowił pójść?
- Co się stało z Dawidem? - zapytał Deny jedząc swój kawałek pizzy.
- Przyszedł zdenerwowany, zabrał bluzę i telefon, a potem bez słowa sobie poszedł - dodała Julka.Wszystkie spojrzenia padły na nas.Jak zwykle..
- Rozmawiałam z nim i trochę go zdenerwowałam - powiedziała Karla.Dzięki Bogu nie wspomniała nic o mnie.Dziękuję.
- Trochę? - zmarszczył brwi Wrzosek. - Chyba nigdy nie widziałem go takiego wnerwionego.

***

Wszystko potoczyło się w złym kierunku.Moje życie zaczęło zamieniać się w jakiś melodramat.Wszyscy wydzwaniali do mnie i pytali czy jest dobrze.Teraz Karolina panikuje, bo Dawid nie wrócił do domu na noc.Jest już po drugiej w nocy.Ona ciągle siedzi u siebie w pokoju i gada przez telefon z Danielem.Co chwilę go pyta, czy Dawid wrócił, ale odpowiedź za każdym razem jest taka sama - nie.Przyznaję, że też się trochę o niego martwię.Jego tajemniczy tryb życia trwa już tydzień.W tym momencie cały Aloha Team miał być w jakimś domku w lesie, a nie zamartwiać się.
Leżałam w łóżku i biłam się z myślami.Nie mogę spać, nie jestem nawet już śpiąca.Pukanie do drzwi balkonowych przyprawiło mnie o dreszcze.Wstrzymałam oddech i z przerażeniem spojrzałam w tamtą stronę.Wysoka sylwetka pukała w szybę, a mi zbierały się łzy w oczach.Boję się.
Wyciągnęłam z pod poduszki mój telefon i odblokowałam go szybko.Spojrzałam kolejny raz na osobę stojącą na moim balkonie i zamarłam.Nie wiem jak mogłam go nie rozpoznać.To Dawid.

Od Autorki:
Przez cały dzień zdołałam napisać tylko tyle.Ciągle mnie wołano, żebym w czymś pomogła albo znajomi dzwonili i przeszkadzali.... jakie życie jest ciężkie xD
Ten rozdział miał być dłuższy przez co pojawiłby się chociażby za godzinę, ale ja już nie wytrzymam.Nie mogę się skupić!W nocy miałam cudowny sen!Nie miałam pojęcia jak zacząć pierwszy rozdział w nowym opowiadaniu (Whisper - kiedy będzie można zobaczyć Prolog?Nie wiem), i teraz już wiem!Jestem podekscytowana! :D Muszę szybko napisać to co mam w głowie, bo jeszcze zapomnę.. a tego bym nie przeżyła!
Życzę Wam miłych wakacji! (które niedługo się skończą :'( ! )

10 KOMENTARZY = NEXT

sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 23

,,Poszukaj tej dziewczyny we wspomnieniach."

Wiele rzeczy jest dla mnie obcych.Chodzę po domu, oglądam wszystko z dokładnością i czuję, że to nie to samo miejsce co dawniej.Brakuje tu ludzi.Pamiętam śmierć mojej mamy, reszta mojego życia to znak zapytania.
Mój tata będzie miał żonę.To nie jest miłe uczucie.Nikt nigdy nie zastąpi mi mamy.Ta kobieta wydaje się być miła.Opiekuje się mną odkąd wróciłam ze szpitala.Mój tato niestety musiał wyjechać, żeby załatwić kilka spraw.Od kilku dni jestem w domu z obcymi osobami.Zastanawia mnie jakie były nasze stosunki.Moje, narzeczonej taty i jej córki.Akceptowałam ten związek, czy byłam przeciwna temu?
Ostatnio słyszałam jak rozmawiały.Pani Ewa powiedziała, że to jest nowy start.Że utrata mojej pamięci może wszystko zmienić.Nie wiem co oznaczają te słowa, ale jestem pewna, że nie miała niczego złego na myśli.Przynajmniej mam taka nadzieję.
Z rozmowy telefonicznej z tatą dowiedziałam się, że ślub został przełożony ze względu na mnie.Głupio mi, że zepsułam mu taki ważny dzień.4 października zyskam nowych członków w rodzinie.Już nie będę jedynaczką.
Karolina jest wyrozumiała dla mnie.Dużo z nią rozmawiam.Oglądamy razem filmy, plotkujemy o gwiazdach show biznesu.Wszystko wydaje się takie kolorowe.
Dawid.. nadal mam jego bluzę.Nie umiem na nią patrzeć.Od razu przypominają mi się jego smutne oczy.Minął już tydzień.Nie miałam z nim kontaktu.Może teraz jest szczęśliwy z tamtą dziewczyną?Życzę mu tego z całego serca.
Ten weekend mam spędzić z Karoliną.Chce zabrać mnie na zakupy i trochę poszaleć na mieście.Zaplanowała też tajemnicze miejsce do którego mnie zabierze, ale nie chce nic więcej mi powiedzieć.Nie mogę się już doczekać!
- Mirek wróci w poniedziałek rano - zaczęła rozmowę pani Ewa.Spojrzałam na nią znad swojego talerza pełnego jedzenia. - Macie już sukienki na wesele?
- Nie, ale dzisiaj się za czymś rozejrzymy może - powiedziała Karla, podczas, gdy ja napychałam sobie buzie ziemniakami.
- A kiedy wrócę do szkoły? - zapytałam przełykając jedzenie.
- Dopóki nie odzyskasz pamięci będziesz miała domowe nauczanie.We wtorek przyjdzie do ciebie pani na dziesiątą. - Odparła z uśmiechem kobieta.
- Też tak chcę - jęknęła Karolina.Niesfornie wzięła szklankę do ręki.Szkło wyślizgnęło jej się z dłoni, a blondynka pisnęła najwyraźniej przestraszona.Z buzią pełną jedzenia zaczęłam się śmiać, a gdy wszystko wylądowało na talerzu i obok niego mój śmiech rozniósł się po całym domu.
- Idiotka - zaśmiała się Karolina.
- Jestem ciekawa kto po was posprząta...- westchnęła narzeczona taty.Wstała od stołu i chwytając za swój talerz wyszła z kuchni.

***

- Gdzie teraz idziemy? - zapytałam, gdy Karolina prowadziła mnie w to tajemnicze miejsce.
- Nie pytaj milion razy i tak ci nie powiem.
Jestem w szoku, że po trzech godzinach chodzenia po sklepach, nadal jestem pełna energii.Z trudem znalazłam sukienkę idealną na wesele, ale udało się.Mam tylko niewielką siatkę z logo sklepu, w którym kupiłam tą sukienkę.Karolina wlecze ze sobą pięć siatek/torb.
- A daleko jeszcze? - już nie wiem czy pytam tyle z ciekawości, czy spodobało mi się dokuczanie jej.
- Jak dojdziemy to się dowiesz - powiedziała stanowczo.
- Um..ta jasne, wiele mi to mówi - jęknęłam niezadowolona.
Weszliśmy do parku i dalej maszerowaliśmy tymi wszystkimi ścieżkami.To się robi już irytujące.Z ręką na sercu przyznaję, że nienawidzę niespodzianek.Czy co to jest....
Minęło kolejne dziesięć minut, a my dalej szliśmy.To jest już nudne!
- Cześć - Karolina przywitała się z jakąś grupką nastolatków.Wszyscy wesoło odpowiedzieli jej to samo.Prześledziłam wzrokiem nieznajome twarze i napotkałam wzrok chłopaka ze szpitala.To jest Dawid.Co on tu robi?Przyjaźni się z Karoliną?
- Hej - powiedziałam nieśmiało.Zaciekawione spojrzenia padły na mniej.Karla podeszła do mnie i chwyciła mnie pod ramie, przynajmniej nie stałam sama jak kołek.
- Jak się czujesz? - zapytała jedna z dziewczyn i.. albo wzrok mnie myli albo kieruje te słowa do mnie.
- Jest dobrze - rzekłam i coś bardzo ważnego nasunęło mi się do głowy.Zapewne to nie jest głupie.Nie wiem czy warto o to pytać.Lepiej zachowam do dla siebie i tak wszystko się okaże.Nie będę każdej napotkanej osoby pytać, czy mnie zna.
Karolina zaczęła mi wszystkich przedstawiać, a chłopak, którego imię poznałam jako pierwszego (Daniel) wytrzeszczał oczy.Nachylił się do Dawida i coś wyszeptał mu do ucha, a brunet pokiwał smutno głową.
Dawid, Daniel i Julka siedzieli na trawie.Karolina usiadła na ławce między Wrzoskiem, a Dominiką, a ja stałam.
Czuję się trochę dziwnie w ich towarzystwie.Obserwują mój każdy ruch.Chciałabym być teraz w swoim pokoju.Oddałabym za to wszystko.
- I będziemy tu tak siedzieć? - zapytała znudzona Karla.
- Czekamy na Laurę - oznajmił Wrzosek.
Zaczęli rozmawiać o następnym weekendzie.Planują pojechać do jakiegoś domu w lesie.Należy do rodziców Dawida.Chcą spędzić tam dwie noce, a potem wrócić, bo niestety mają szkołę.
- Laura! - zawołał ucieszony Wrzosek i zerwał się w stronę blondynki.Przytulili się mocno, a ona pocałowała go w policzek.Odruchowo spojrzałam w stronę Dawida.On jako jedyny miał spuszczoną głowę, reszta szeroko uśmiechała się na widok pary, która w tym momencie podchodzi do nas.
Czy to możliwe, że Laura jest dziewczyną, w której zakochał się Dawid?Może mówiąc, że dziewczyna jest ''trudna'' miał na myśli, że jest z jego przyjaciele.Trudna.Niedostępna.
Moje podejrzenia mogą być prawdzie?Wydaje mi się, że tak.
- Jedziemy do wesołego miasteczka? - zaproponowała Julka. - Dwa dni temu otworzyli.To tylko jakieś pięć kilometrów stąd.
- Ale ja siedzę z przodu! - wrzasnęła Dominika.Jej melodyjny śmiech rozniósł się po parku, gdy zobaczyła nasze skrzywione miny. - Przepraszam - powiedziała dalej chichocząc.

***

Siedziałam na ławce, a oni stali nade mną kłócąc się gdzie pójdziemy najpierw.Padały różne nazwy atrakcji, a mi jakoś żadna nie przypadła do gustu.Kątem oka dostrzegłam jak Laura odłącza się od naszej grupki i idzie w stronę stoiska z watą i popcornem.To jest ten moment!Wstałam z ławki i podbiegłam do niej.Wszyscy byli tak zajęci tą ''cichą'' dyskusją, że nie zauważyli naszej nieobecności.
- Laura! 
Blondynka ze słodkim uśmiechem zatrzymała się, a gdy podeszłam do nie zaczęłyśmy po woli iść tam gdzie ona zmierzała jeszcze przed sekundą.
- Podoba Ci się Wrzosek? - moje pytanie chyba było zbyt bezpośrednie, bo dziewczyna zatrzymała się i patrzyła na mnie ze zmarszczonymi brwiami. - Jesteście razem?
Jak będę tak walić prosto z mostu to wyjdę na.... nawet nie wiem.
- Bardzo mi się podoba, ale na razie jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.. bardzo dobrymi - powiedziała nieśmiało.Jej policzki lekko się zaczerwieniły przez co wyglądała uroczo.
- Ostatnio.. można powiedzieć, że zwierzał mi się Dawid - rzekłam.Zastanawiałam się jak kontynuować to do czego zmierzam, żeby nie było to takie bezpośrednie jak moje wcześniejsze pytania. - Mówił, że jest zakochany w trudnej dziewczynie i...
- I myślisz, że chodzi o mnie? - dokończyła za mnie.Pokiwałam głową.Laura spojrzała na mnie ze współczuciem i tym samym zbiła mnie z tropu. - Wiem, że Ci będzie ciężko, ale...
Zamilkła, gdy jej wzrok został zawieszony gdzieś w oddali za mną.Odkręciłam głowię i spojrzałam w tym samym kierunku co ona.Wszyscy stali przy tamtej ławce i na nas patrzyli.
- Wiesz, że będzie mi ciężko, ale....? -przeniosłam wzrok na Laurę chcą usłyszeć co dalej ma mi do powiedzenia.
- Poszukaj tej dziewczyny we wspomnieniach.
Patrzyłam na nią jakby rogi z głowy jej wystawały.Blondynka zaśmiała się z mojej miny i pociągnęła mnie za nadgarstek, żebym szła za nią.Gdy rzuciłam szybkie spojrzenie w stronę całej grupki przy ławce nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać.Karla wskoczyła na plecy Julce, która stała obok Daniela i cała trójka wylądowała na ziemi.
Kupiłyśmy jeden popcorn i spacerkiem wracałyśmy do reszty osób.
- Zabiorą nam.Zobaczysz! - dramatyzowała Laura i napychała sobie buzię jedzeniem.Wzięłam trochę z papierowego pojemniczka, a blondynka zdążyła połknąć wszystko i wziąć kolejną garstkę popcornu.
- Przesa...
- Popcorn! - krzyknęli wszyscy i rzucili się na nas.Wydostałam się spomiędzy nich, śmiejąc się.Usiadłam na ławkę, a wtedy znikąd pojawił się obok mnie Dawid.Cieszył się swoją zdobyczą.
- Zostawiłeś w szpitalu bluzę.Mam ją w domu, powiem Karli to ci ją odd....
- A ty nie możesz? - przerwał mi.Z wyrzutem popatrzył na mnie i wstał.
Czym go tak uraziłam, że teraz jest taki zimny w stosunku do mnie?

Dawid POV:

Nie umiem już na nią spojrzeć tak jak wcześniej.Patrzę na nią i widzę obcą osobę.To nie jest ta Paula, którą pokochałem.A może ona zawsze taka była, tylko udawała?Czuję się jak zero dla niej.
To jest jak z koszulką.Masz swoja ulubioną bluzkę, w której chodzisz cały czas, a gdy nie mas jej na sobie czujesz się nie swobodnie.Masz wrażenie jakby tylko tama jedna leżała na tobie idealnie.Nagle gubisz tą koszulkę.Rodzice kupują ci nową, bo wiedzą, że ty z nią wiązałeś pewne wspomnienie.Kupiłeś ją na pierwszym koncercie idola/idolki.Kiedy już dostajesz tą koszulkę.. zdaje się, że jest taka sama, ale tylko ty dostrzegasz w niej zmiany.
Przestajesz ją lubić i staje się dla ciebie zwykłą bluzką, taką jak wszystkie inne.

Od Autorki:
Czyżby coś się psuło między Dawidem i Paulą? ... i nie chodzi mi teraz o utratę pamięci! :o
Dziękuję za taką dużą ilość komentarzy pod rozdziałami! :D Mam nadzieję, że będzie tak już do końca ;) Ostatnio przybyło kilku czytelników, wiec serdecznie witam na moim blogu! ;D
Ten rozdział jest troszkę dłuższy od poprzednich, więc jestem z tego zadowolona :D
Mam bardzo dobry humor xD
Jutro jadę do Radomia na pokazy lotnicze, będzie ktoś z Was? :D
Dziękuję za dużą aktywność na blogu i do następnego ;*

10 KOMENTARZY = NEXT

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 22

Dawid POV:

Mój spokój przerwał dzwoniący telefon.Niechętnie go odebrałem.Skoro dzwoni Marta to może być coś ważnego.
- Przyjedź do szpitala!Teraz!
- Coś się stało? - zapytałem nie pewnie.Blondynka nie odpowiadało co zaczynało mnie martwić.To trochę nie podobne do niej. - Marta wszystko okej?
Ze słuchawki dochodziły do mnie jakieś szmery rozmów.Może dlatego nie odpowiadała?
- Marta zaczynam się bać - mruknąłem przecierając prawe oko.Chyba się zbyt dobrze nie wyspałem jednak.
- Przyjedź - powiedziała dużo mniej entuzjastycznie niż na samym początku. - Będę czekać przed szpitalem.
- Okej - rozłączyłem się i schowałem telefon do kieszeni.
Założyłem na siebie bordową zapinaną bluzę.Na dworze nie jest już najcieplej.Wyszedłem ze swojego pokoju i od razu zatrzymał mnie głos Dominiki.
- Gdzie idziesz?
- Do szpitala - rzekłem krótko. - Nie wiem kiedy wrócę.
Założyłem czarne blazery na stopy, a na głowę wsunąłem full cap.Dominika podeszła bliżej i uśmiechnęła się smutno.
- To już miesiąc - stwierdziła. - Myślisz, że...
- Marta dzwoniła - przerwałem jej. - Powiedział, żebym przyjechał do szpitala.Może się wybudziła?
- Albo nie ży...
- Nie! - warknąłem.Złapałem za klamkę i nacisnąłem na nią.Drzwi otworzyły się, a ja znalazłem się na korytarzu.Schodziłem smętnie po schodach bawiąc się kluczykami od samochodu.Chciałbym być już na miejscu, ale jednocześnie bardzo się boję.Mam nadzieję, że to co tam usłyszę będzie wesołą wiadomością.
Wsiadłem do auta i jechałem słuchając radia.Przynajmniej próbowałem go słuchać, nie bardzo mnie obchodziło w tym momencie ile stopni jest w cieniu, a ile na słońcu.To jest nie istotne.
Wjechałem na parking i znalazłem wolne miejsce pomiędzy dwoma autami.Nabrałem dużo powietrza, gdy wychodziłem z samochodu.Z daleka wdziałem już Martę, która nerwowo chodzi w kółko.Ten widok wcale mnie nie ucieszył.Minąłem się z jakimiś ludźmi i wreszcie byłem blisko blondynki.
- Co się stało? - zapytałem bez żadnego przywitania.
Marta zatrzymała się odkręcając w moją stronę.Spojrzała na mnie szczęśliwa i smutna jednocześnie.
- Obudziła się! - wykrzyczała podbiegając do mnie.Rzuciła mi się w ramiona mocno tuląc do siebie.Również ją objąłem.Staliśmy szczęśliwi blokując innym przejście.
- Mój Boże!Nawet nie wiesz jak się cieszę! - zawołałem jak małe dziecko, które dostało wymarzony prezent na święta. - Chodź!Chcę ją zobaczyć! - odsunąłem się od Marty i zacząłem wchodzić do szpitala.Zdziwiłem się, gdy przy recepcji Marta złapała mnie za nadgarstek.Była poważna patrząc mi w oczy.
- Co? - ponagliłem ją.
- Nie wiem jak mam ci to powiedzieć - przyznała.Mocniej zacisnęła dłoń na moim nadgarstku.Westchnąłem.
- Normalnie.
- Ona cie nie zna - powiedziała.Chciało mi się śmiać, ale widząc, że Marta nie żartuje stanąłem zszokowany.
- Jak to mnie nie zna? - zapytałem, dziwiąc się, że powiedziałem to takim spokojnym tonem.Marta miała już łzy w oczach.
- To znaczy nie pamięta ciebie - poprawiła się. - Paula nie pamięta nic z prawie całego roku.
- To co mam zrobić? - jęknąłem bezradnie.Blondynka puściła moją rękę i pokręciła głową.
- Nie wiem.
Prychnąłem.No tak.Przecież Paula nie zapomniała o niej.Ją pamięta doskonale, przecież znają się bardzo długo.Jadąc tu byłem gotowy na wszystko.Dosłownie.Ale coś takiego nawet mi przez myśl nie przeszło.
- Tylko na nią nie naciskaj - ostrzegła mnie Marta. - Lekarze mówili, że pamięć ma jej sama stopniowo powracać.Jeżeli w ogóle kiedyś wróci. - ostatnie zdanie wymówiła trochę nie wyraźnie, ale ja zrozumiałem wszystko.
- CO!? - krzyknąłem, a jakaś pielęgniarka zwróciła nam uwagę.Patrzyłem na Martę nie dowierzając jej słowom. - Proszę, powiedz, że to są jakieś żarty. - zakryłem twarz dłońmi.Głęboko w nie oddychałem przez chwilę.Zabrałem ręce i spuściłem je luźno wzdłuż ciała. - Chodźmy już do niej. - poprosiłem wzdychając.
- Nie staraj się jej przypomnieć kim jesteś, nie rób nic na siłę - poprosiła mnie ostatni raz, gdy przemierzaliśmy blade korytarze.Stojąc przy recepcji miałem odwagę by zmierzyć się ze wzrokiem Pauli, ale po drodze chyba zgubiłem tą pewność.
Zatrzymaliśmy się przed salą dziewczyny, a Marta powiedziała mi, że nikogo tam nie ma i żebym sam wszedł, a ona tu poczeka.Zgodziłem się, a gdy moja dłoń pociągnęła za klamkę poczułem strach.Chciałem stąd uciec, ale wtedy otworzyłem drzwi.Spojrzałem na zagubioną dziewczynę na łóżku i nie wiedziałem co zrobić.Wszedłem do środka bez słowa.Zamknąłem za sobą drzwi i usiadłem na stołku przy jej łóżku.
- Mogę ci w czymś pomóc? - zapytała nie śmiało.
Spojrzałem na nią ze łzami w oczach.Patrzyła na mnie niewinnie.Chciałbym ją przytulić, chociaż tyle.. ale nie mogę.Może się mnie wystraszyć.
- Czemu płaczesz? - zadała kolejne pytanie.
- Chciałbym cofnąć czas - odparłem.Paula popatrzyła na mnie zdziwiona, ale nie wyglądała jakbym zniechęcił ją do rozmowy ze mną.
- Czemu? - dopytała.
- Zakochałem się, w trudnej dziewczynie - wyznałem.Brunetka uśmiechnęła się smutno siedząc na swoim łóżku. - Ale ona mnie nie zna.Od teraz.
- Więc nie siedź tu.Spróbuj z nią porozmawiać - powiedziała.Ona myśli, że mi teraz pomaga.Chce dla mnie dobrze, ale nie zdaje sobie nawet sprawy co czuje.Mam wrażenie, że rozmawiam z obcą osobą.I w pewnym sensie to prawda.
- Jestem Dawid... mówi ci coś to imię? - spojrzałem na nią z nadzieją w oczach.
- A powinno?

Paula POV:

Rozmowa z tym chłopakiem była dziwna.Siedział ze mną prawie godzinę, ale w ogóle się nie uśmiechał.Zachowywał się jakbym mu coś zrobiła.W nie których momentach był dla mnie nie miły.Dużo mówił o tej ''trudnej dziewczynie''.Widząc jego iskierki w oczach, gdy o niej mówił aż się uśmiechałam.Musi ją bardzo kochać.
Zostawił tu swoją bluzę.Długo zastanawiałam się czy pozwoliłby mi ją dotknąć, ale nie powstrzymałam się i wyciągnęłam rękę w stronę krzesła.Miękki materiał znalazł się w moich dłoniach.Inni by mnie uznali za wariatkę gdyby zobaczyli jak w tym momencie wącham jego własność.Pachnie bosko.Bez zastanowienia założyłam bluzę na siebie.
Cały czas widzę jego smutek.Chciałabym mu pomóc.Ta dziewczyna jest dla niego bardzo ważna, czuję to.Jeżeli tylko ona potrafi sprawić aby był szczęśliwy to dlaczego go rani?Nie rozumiem jej.

Od Autorki:
Pisałam ten rozdział i cały czas mi coś nie pasowało więc usuwałam - i tak w kółko.Ciężko mi się nad nim pracowało :( Wszystko jeszcze przedłużył kolega :/
Jest po 1 w nocy i chyba już nikogo nie ma, ale i tak dodam xD Wiem, że jedna osoba cały czas czeka :) Pozdrawiam!
Zapraszam do nowej zakładki - Kącik pomysłów! :D
Dodawajcie się również do obserwatorów :D i uzupełniajcie ankietę jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście! ;D

10 KOMENTARZY = NEXT

środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 21

ANKIETA - UZUPEŁNIJ 

,,Pokaże ci, że warto żyć, bo przecież warto."


Marta POV:

Minął miesiąc.Tyle pieprzonego czasu.Nawet nie wyobrażacie sobie przez co teraz przechodzę.Chcielibyście codziennie słyszeć pytania, które tylko odbierają wam siłę?Myślałam, że chociaż nauczyciele będą wyrozumiali.. ale nie.To robi się nie do zniesienia.Miałam nadzieję, że po rozpoczęciu roku szkolnego będzie inaczej.Liczyłam, że dzięki nauce ucieknę od smutnej rzeczywistości.
Jestem zmęczona już tym wszystkim.To życie zaczyna tracić najmniejszy sens.Wszystko stało się rutyną.
Nie pamiętam kiedy ostatnio przespałam całą noc.Przyzwyczaiłam się do budzenia z szybko bijącym sercem.Mimo, że tak jest co noc, nie umiem zapanować nad swoją reakcją.Nigdy nie będzie to dla mnie normalnym odczuciem.Chciałabym wiedzieć dlaczego tak jest.
Wyobraź sobie, że co noc śni się tobie śmierć twojej najlepszej przyjaciółki.Gdy otwieram oczy budząc się z tego koszmaru nadal czuję to spojrzenie pielęgniarki.
Czekam na dzień, w którym Paula się wybudzi i razem będziemy mogły pośmiać się z tego snu.Ten dzień nadejdzie, prawda?
Dzisiaj znowu postanowiłam odwiedzić przyjaciółkę w szpitalu.Rodzice nie pozwalają mi na to za często odkąd zaczęła się szkoła.Rozumieją jakie to dla mnie ważne dlatego ustaliłam wspólnie z nimi, że co drugi dzień mogę zaglądać do szpitala.
Idąc przez te ponure korytarze czułam pustkę.Szeroki uśmiech na twarzy Pauli dla nas wszystkich stał się miłym wspomnieniem.Jeżeli chce przypomnieć sobie widok szczęśliwej przyjaciółki, pozostaje mi tylko oglądanie starych zdjęć.
Chciałam wejść do sali, w której leży Paula, ale powstrzymałam się w ostatnim momencie.Stanęłam cicho w przejściu i obserwowałam wszystko z falą ciepła na sercu.
Odkąd Paula trafiła tutaj Dawid nigdy jej nie odwiedził.I dzisiaj jest ten dzień.Przyszedł tu.Usiadł na stołku przy jej łóżku, ujął jej dłoń i czuwa przy niej.Spogląda na jej nie wyrażającą żadnych emocji twarz.Wreszcie odważył się na przyjście tu.
- Kiedy otworzysz swoje śliczne oczy.. - wyszeptał słabo.On nie mówił tego do mnie, nawet nie wie, że tu jestem. - pokaże ci, że warto żyć, bo przecież warto.
Mam łzy w oczach.Nigdy nie słyszałam takich pięknych słów.Uczucie z jakim to wypowiedział po prostu...wyraża wszystko.Nie da się poczuć tego co.Zdawałoby się, że rodzina w takich chwilach przeżywałaby to najbardziej, ale wystarczy spojrzeć na Dawida.To już nie jest ten sam chłopak co miesiąc temu.Gdy go poznałam był wesoły i cały czas się śmiał.Teraz rozmawiając z nim trzeba uważać na każde słowo.To piękne jak bardzo tęskni za jej oczami - straszne, że ona nigdy nie doceniła, że ma kogoś takiego przy sobie.
Postanowiłam, że zostawię go.Nie chcę psuć tej ciszy, w której on cieszy się jej dotykiem.Ich miłość jest nie czysta, ale silna.

Karolina POV:

Moja mama staje na głowie, żeby Mirek uśmiechnął się chociaż na chwilę, ale to jest nie możliwe.Rozumiem to.Z Paulą nie ma w ogóle kontaktu.Cały czas leży podłączona do tych wszystkich kabli.Lekarze mówią, że to jest tylko kwestia czasu aż jej serce przestanie bić.Udusiłabym własnymi rękami takich ludzi.Jak można powiedzieć komuś prosto w twarz, że jego dziecko nie ma szans na przeżycie?
Jutro Mirek ma jechać do Norwegii załatwić jakieś sprawy związane z jego firmą.Mama boi się o to jak sobie poradzi.Chce jechać z nim i go tam wspierać, ale on się na to nie zgadza.Moja mama i tak go przekona, ma do tego dar.
Gdy mój telefon zaczął dzwonić od razu na niego spojrzałam.Buzia aż mnie zabolała od uśmiechy, gdy zobaczyłam zdjęcie na całym ekranie, a u dołu napisane ,,Daniel''.Szybko chwyciłam telefon i odebrałam.
- Halo?
- Witam panią - powiedział wywołując u mnie tym gęsią skórkę. - Czy ma pani ochotę na spacer?
- Spotkamy się tam gdzie zawsze - zarządziłam.
- To wspaniale.Wszyscy ulotnili się z domu, więc też mam ochotę wyjść - odparł - To będę tam czekać.
- Okej, to do zobaczenia - rozłączyłam się i szybko zaczęłam ogarniać.
Ostatnio zbliżyłam się do Daniela.Zaczęliśmy spędzać więcej czasu razem.Dyskretnie dopytałam kim dla niego jest Wiktoria i odpowiedź mnie zadowoliła.Jest dla niego dobrą przyjaciółką.

Dawid POV:

Co czuję?Weź swoją ulubioną książkę, której już nigdy potem nie dostaniesz i ją spal.Co czujesz?To jest najgorsze pytanie jakie można mi zadać.Nie umiem określić tego słowami.
Dzisiejsza wizyta w szpitalu była dla mnie okropnie ciężka.Gdy zobaczyłem Paule przykutą do tego łóżka to się popłakałem.Dużo do niej mówiłem, a jej chłodną dłoń cały czas trzymałem w swojej.Wychodząc z sali nie powstrzymałem się i pocałowałem ją w Policzek.Przez mój brzuch przeszło stado motyli.Tęsknię za nią.
Będąc w domu zdziwił mnie brak domowników.Pozapalałem wszędzie światła, gdyż jest już trochę ciemno.Nie jadłem od wczoraj nic, więc chyba powinienem to zrobić.Zjadłem szybko płatki i zamknąłem się w pokoju.
Chwyciłem za gitarę i zacząłem grać.Tylko to pozwala mi uciec chociaż na chwilę od wszystkich przytłaczających myśli.

***

Nie wiem kiedy wczoraj usnąłem.Pamiętam tylko tyle, że leżałem na łóżku zmęczony.Pierwszy raz od dłuższego czasu spałem tak długo,Wstałem koło godziny trzynastej.Jak zwykle darowałem sobie śniadanie i po prostu leżałem pochłonięty w myślach.
Mój spokój przerwał dzwoniący telefon.Niechętnie go odebrałem.Skoro dzwoni Marta to może być coś ważnego.
- Przyjedź do szpitala!Teraz!

Od Autorki:
ŻYJE! xDD I po co było się tak bulwersować?Trzeba czasem trochę czasu ;) 
Uzupełnijcie ankietę, bo to mega ważne.
I więcej już nic nie piszę!Wiem, że niektórzy jeszcze nie śpią tylko dlatego, że czekają na rozdział.Więc już nie przedłużam ;)
Tym razem nie zrobię wyjątku i nie dodam kolejnego rozdziału dopóki nie będzie 10 komentarzy xD
Ps. Krótki - JAK ZAWSZE XD - następny będzie troszeczkę dłuższy, postaram się :)

10 KOMENTARZY = NEXT