sobota, 30 maja 2015

Rozdział 6

,,Była sobie mała księżniczka, wredna i rozpieszczona.Lecz ona nigdy nie oceniała książki po okładce, więc Ty też mnie tak nie oceniaj....Nie warto... "

Karolina POV:

     Jestem strasznie podekscytowana!Dzisiaj pierwszy raz wychodzę z nowymi znajomymi z nowej szkoły.Mama chciała mnie dać do tej szkoły co chodzi córka jej faceta.Po długiej rozmowie przekonałam ją, że nie chcę iść do miejsca gdzie panoszą się dzieciaki z bogatych rodzin.Mi też niczego nie brak, jednak domyślam się jak tam może być.Ludzie dzielą się na lepszych i gorszych.Córka faceta mamy zrobiła by wszystko, żeby mnie poniżyć.
-Karolinko, tylko nie wracaj późno.Pamiętaj, że jutro szkoła.-Poprosiła mnie mama, uśmiechnęłam się do niej w geście, że wszystko rozumiem
-Będę gdzieś koło 21.-Powiedziałam zakładając na nogi białe trampki.Nie miałam zamiaru brać kurtki.Wreszcie czuję nadchodzące lato.-Paaaaa!
-Baw się dobrze!-Zawołała za mną rodzicielka, gdy wychodziłam z domu
     Mirek, bo tak kazał mi na siebie mówić, jest bardzo dobrym człowiekiem.Cieszę się, że mama znalazła szczęście u jego boku.Traktuje mnie jak własną córkę, co bardzo mnie cieszy.Dzięki temu niemal od razu poczułam się tutaj jak u siebie.
    Jedyne czego się boję to kolejnego spotkania z jego córką.Wiem, że ona nienawidzi mnie i mojej mamy.Źle się z tym czuję.W końcu nic jej nie zrobiłyśmy, a ona traktuje nas jak śmieci.Przykre.
     Mamy zostać rodziną.Nie wyobrażam sobie, być w takich relacjach z kimkolwiek.
     Im bliżej byłam miejsca spotkania tym większy uśmiech malował się na mojej twarzy.Obawiałam się, że tutaj nie zyskam przyjaciół.Pomyliłam się.
-Ooooo Karla!Już mięliśmy do Ciebie dzwonić!-Wesoły krzyk Daniela z niewielkiej odległości sprawił, że zaczęłam iść szybciej w ich kierunku
     Karla - taką ksywkę otrzymałam od kolegów i koleżanek z klasy....przypadkowo w sumie.Pierwszego dnia w szkole nauczycielka polskiego źle przeczytała moje imię.Od tamtej pory tak wszyscy na mnie mówią.Szkoda, że nie chodzę z Aloha Team'em do klasy.Jestem rok młodsza.
-Cześć!-Przywitałam ich wszystkich z wielkim bananem na twarzy
-Siemka!-Dawid pomachał do mnie siedząc na oparciu ławki, a jego nogi spoczywały na deskach.Schował swój telefon do kieszeni i wyprostował się uśmiechając jak głupi.-To co?Najpierw idziemy coś zjeść?
     Przez entuzjazm z jakim mówił o jedzeniu wszyscy się zaśmialiśmy.Zdążyłam już każdego trochę poznać.Dawid bardzo dużo je.Czasem mówię na niego grubas, a on krzywi się i dumnie odpowiada ,,Gdyby nie jedzenie nie byłoby tego!'' i wskazuje rękoma na siebie.
-To idziemy do Maka..-Zarządziła Dominika, a Dawid wyszczerzył się, wstał z ławki i zaczął iść.
-Ejj....czekaj na nas!-Zawołała za nim Julka

Paula POV:

Ten jeden jedyny raz, okej?Pierwszy i ostatni!
Wyciągnęłam pieniądze ode mnie z pokoju spod łóżka i korzystając z tego iż w jestem w mieszkaniu sama, postanowiłam zrobić coś dobrego.Pierwszy raz od śmierci mamy!
Poszłam do salonu i tam położyłam pieniądze na kanapie pod kocem.
Jestem idiotką, że postanowiłam im oddać to co im zabrałam.....ale chce to wyrównać.
Dawid dał mi swoje wsparcie, gdy siedziałam w rozsypce.Chce się jakoś odwdzięczyć.Może on o tym nie będzie wiedział, ale ważne, że będzie 1:1.
Okej....to teraz spokojnie mogę iść na spotkanie z dziewczyną mojego ojca.Nie rozumiem jak wszyscy łyknęli ten kit, że chce ją przeprosić.Musieli na prawdę zwariować!Ojciec dobrze wie, że jestem przeciwna temu związkowi, więc dlaczego zgodził się, aby poszła na to spotkanie sama?Ufa mi?

***

Już z daleka widziałam sylwetkę tej kobiety.Siedziała na zewnątrz kawiarenki i stukała coś w swoim telefonie.Jak widać nie jest taka zacofana.Mój tata nigdy nie zdecydowałby się na dotykowy telefon.
Zbliżałam się do niej powolnym krokiem.Kiedy byłam już jakieś trzy metry od niej niespodziewanie upadłam.Zwróciłam przy tym na siebie uwagę innych ludzi, którzy spojrzeli na mnie zainteresowani.
-Paula!-Zawołała Ewa zrywając się z miejsca.Podbiegła do mnie i przykucnęła-Nic Ci nie jest?Wszystko dobrze?Możesz wstać?
Zaczęła zasypywać mnie pytaniami odnoście mojego stanu.
-Nie.-Jęknęłam-Nie mam w ogóle czucia w nodze.
Niektórzy wstali od swoich stolików i zebrali się wokół mnie.Super.
-Proszę Pana...!-Kobieta zwróciła się do mężczyzny, który ze skupieniem przyglądał się całemu zdarzeniu-Niech Pan pomoże mi zaprowadzić ją do auta!
Facet bez zastanowienia przyklęknął i starając się nie urazić mojej opuchniętej nogi, szedł tam gdzie prowadziła go Ewa.
Pobyt w szpitalu nie był ciekawy, bardziej bolesny.Okazało się, że złamałam nogę -do przewidzenia.Nastawiali mi kość, a ja mało nie zemdlałam z bólu.Ewa postanowiła, że nie zostawi mnie samej.Mimo kłótni z moim tatą zawiozła mnie do domu.Wydaje mi się, że coś przede mną ukrywa.Pogodzili się?Nie widzę innego wyjaśnienia.Inaczej nie zawiozłaby mnie z własnej woli do taty.
Tata i Ewa siedzieli w kuchni i o czymś dyskutowali.Próbowałam podsłuchać, ale z salonu nic nie słychać.Wstać też nie mogę.Moja noga mi na to nie pozwala.Cholera!
Odpuściłam sobie i postanowiłam skupić się na filmie, który leciał w telewizji........ale nie!Drzwi do domu się otworzyły, a do moich uszu doszły jakieś śmiechy.Patrzyłam zaciekawiona w tamtym kierunku.
-Możecie się zamknąć!-Krzyknęłam zdenerwowana-Próbuję oglądać!
Zdziwiła mnie obecność tego całego Aloha Team'u tutaj w domu, ale po chwili zdałam sobie sprawę, mieszka tu jeszcze córka Ewy.Super ma znajomych...
-Skąd Ty się tutaj wzięłaś?-Zdziwił się Daniel, idąc w moim kierunku...a za nim cała reszta
-Mieszkam tu.-Prychnęłam
-To Wy jesteście......
-Nie!-Przerwałam szybko Dominice-Nigdy nimi nie będziemy.
Wrzosek razem z Julką spojrzeli pytająco na mnie, ale zignorowałam to.
-Co Ci się stało?-Zapytał Dawid zajmując miejsce na kanapie jakieś dziesięć centymetrów ode mnie
Spojrzałam na niego i chciałam powiedzieć, żeby się nie interesował, ale.....
-Przewróciłam się.

***

Próbowałam ich wygonić, ale nie poszli sobie.Mogli by odmaszerować do Karoliny pokoju.Jednak uznali, że nie zostawią poszkodowanej samej.
Rozsiedli się po całym salonie i czują się jak u siebie.Świetnie....
-Dawid.....przesuń się trochę!-Warknęłam, gdyż siedział prawie na mnie
-Tylko się tak nie denerwuj.-Zwiększył odległość między nami-Złość piękności szkodzi.
Prychnęłam biorąc pilota do ręki.Zmieniałam kanały, nie mogąc znaleźć nic ciekawego.Poczułam jak mój brzuch domaga się jedzenia.Nie mogę wstać, więc......
-Taaaaaato!
Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.
-Jestem głodna!-Wykrzyczałam jak najgłośniej, mimo to nie raczył nic odpowiedzieć-Taaatoo!!!
-Spokojnie.Coś się stało?-Nagle zjawił się ze spokojnym tonem głosu-Rozmawiałem przez telefon.
-Jestem głodna.-Wyszczerzyłam się
Tata z przyjaznym śmiechem idąc do kuchni zawołał: ,,Pamiętam te czasy!''.Mimo wszystko też się uśmiechnęłam.
Pamiętam jak byłam małą dziewczynką.Siedziałam w salonie i oglądałam bajki.Mama zazwyczaj pracowała w ogródku.Kochała swoje wypielęgnowane kwiaty!Tata zaś siedział w swoim gabinecie pochłonięty pracą.Gdy byłam głodna nie wołałam mamę, tylko tatę.Zawsze przyrządzał mi coś pysznego!
-Gramy w coś?-Zapytała Julka, wyrywając mnie z myśli-Butelka?Karty?
-Butelka!-Zwołali wszyscy zgodnym chórem
-To ja idę p butelkę.
Karolina wstała ze swojego miejsca na fotelu i powędrowała do kuchni.
-Grasz?-Zwrócił się do mnie Dawid
Pokręciłam przecząco głową.
-Nie chce mi się.
-No weeeeź...-Zrobił słodkie oczka z nadzieją, że to mnie przekona-Będziesz tak siedziała?
-Tak.
Kwiatkowski przewrócił oczami i usiadł w kółku.Siedział dosłownie przede mną.W tym czasie do salonu wróciła Karolina z butelką po Pepsi.
-Ja zaczynam!-Oznajmiła
Tata wszedł do salonu i podał mi talerz z kanapkami i kubek ciepłej herbaty.Dawid odwrócił się do mnie z proszącą miną.Zrozumiałam o co chodzi.
-Ale tylko jedną!-Ostrzegłam
Kwiat zgarnął kanapkę i zadowolony wrócił wzrokiem do kręcącej się butelki. 
Grali przez jakieś dwie godziny, a pomysły na pytania i wyzwania im się nie kończyły.Gdybym tylko była w stanie to bym wyszła.Niestety nie mogę.Jestem zdana na ich towarzystwo.

***

 Gra w butelkę już im się znudziła.Teraz włączyli sobie xboxa.Robiłam się już trochę śpiąca, więc położyłam się na kanapie.Oczy same mi się przymykały, gdy nagle poczułam straszny ból w złamanej nodze.Otworzyłam szeroko oczy i ujrzał jak Wrzosek niezdarnie podnosi się z mich nóg.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam!Nie chciałem!
-Uważaj trochę!-Warknęłam wkurzona, powoli ból znikał, ale nie moje zdenerwowanie-Ughh...idiota!
-Ej...on nie zrobił tego specjalnie.-Wtrąciła się Julka
-Zamknij się!-Wycedziłam przez zęby
-Spokojnie.....-Karolina starała się jakoś załagodzić atmosferę-To był wypadek.
Warknęłam i mimo złamanej nogi próbowałam wstać.Gdy już mi się to udało na jednej nodze doskoczyłam do schodów.Zmierzyłam wzrokiem wyzwanie jakim jest wspięcie się na samą górę.
-Pomogę Ci.
Dawid nie czekając na moją odpowiedź podniósł mnie jak pannę młodą i wniósł po schodach.Mówiłam mu, że dam radę, ale on to ignorował.
-Które drzwi?-Zapytał rozglądając się po wielkim korytarzu.
-Te.
Wskazałam ręką na drugie drzwi od końca.
Kwiatkowski zaniósł mnie do samego łóżka.Tam mnie ostrożnie położył i sam zajął na nim miejsce.Posłałam mu pytające spojrzenie.
-Możesz już iść.
-Nie.-Zaprzeczył-Najpierw powiesz mi czego taka jesteś......
-Jaka?-Utkwiłam wzrok w jego czekoladowych tęczówkach, on również patrzył na mnie z wzajemnym uczuciem - ciekawością.
-Wredna.
-Wredna?A może po prostu nie taka łatwa jak inne..?
Wiedziałam, że moja odpowiedź go nie zadowala.Intensywnie szukał wzrokiem czegoś w moim pokoju.Irytowało mnie to, że tak bardzo interesował się moją osobą.
-To nie jest odpowiedź.-Stwierdził
-Była sobie mała księżniczka, wredna i rozpieszczona.Lecz ona nigdy nie oceniała książki po okładce, więc Ty też mnie tak nie oceniaj....-Spuściłam głowę w dół-Nie warto... 
Nagle do pokoju wszedł tata.Na początku przyglądał się nam, ale już po chwili przybrał wesołą minę.
-Paula, wracasz do domu.

Od Autora:
Ten rozdział też nie jest zbyt długi, przepraszam.
I teraz najważniejsze......
Pamiętacie tą notkę z czwartku?Jeżeli nie to zajrzyjcie do niej :) Będzie kolejny rozdział?
WSZYSTKO ZALEŻY OD WAS
Ps. Przepraszam za błędy.
czytasz=komentujesz=motywujesz=szybsze dodanie rozdziału

czwartek, 28 maja 2015

Przeczytaj!

Wasza decyzja!

Teraz jestem chora, więc leże i się nudzę.Mam już połowę rozdziału, ale nie wiem czy pisać dalej to opowiadanie.
Mam wrażenie, że z każdym rozdziałem ktoś przestaje to czytać.
Ja już nie robię tego dla siebie, robię to dla Was.

Rozdział będzie w tą sobotę.
Od tego rozdziału będzie zależało, czy opowiadanie 'No Control' będzie dalej pisane.
Pamiętajcie - to zależy od Was.

Nie będę dalej się wypowiadać :) Po prostu zrobię co do mnie należy - napiszę rozdział - i zobaczę co będzie dalej.

WSZYSTKO ZALEŻY OD WAS!

niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 5

,,Nasza mała tajemnica?''

Wróciłam do domu z Dominiką dopiero godzinę później.Brunetka stwierdziła ,że muszę ochłonąć.Spacer dobrze mi zrobił.Świerze powietrze i przytulny wiaterek odepchnęły ode mnie te wszystkie zadręczające myśli.Jednak ,gdy tylko weszliśmy do salonu mój dużo lepszy humor mnie opuścił.
-Mam do Ciebie jeszcze jedną sprawę.-Poważny ton głosu mojego ojca przeszedł mnie na wylot
-Mianowicie?
Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i stojąc za kanapą oparłam się o nią.Spojrzałam wyczekująco na faceta w granatowej koszuli ,a ten zaczął mówić:
-Jutro wyjaśnisz wszystko Ewie i ją przeprosisz.
Spojrzałam na niego wściekła.Krew w moich żyłach wręcz buzowała.Wszyscy uczestnicy tej rozmowy patrzyli to na mnie, to na ojca.
Mam plan!
-Zgoda.Przeproszę ją, ale spotkam się z nią sama.-Postanowiłam warunek
Zdziwienie wymalowało się na wszystkich twarzach.Zmiana?Nie.To nie w moim stylu.
-Emm....Dobrze, to bądź jutro o 16:00 w tej kawiarence ,,Fiona''.-Oznajmił ojciec wstając z kanapy
Wszyscy jak na komendę również się podnieśli.Trochę to śmieszne...
-Dzieciaki mam jeszcze do Was sprawę z tymi pieniędzmi.-Rzekł poważnie, a ja od razu zainteresowałam się ich dalszą rozmową
-Tak.....W następnym tygodniu, w środę wszystko uregulujemy.-Zapewniła Julka
-Dobrze, ale pamiętajcie, że to będzie już ostateczne.Nie chciałbym, robić kłopotów zarówno Wam i sobie.-Uśmiechnął się przyjaźnie w ich stronę
-Ja to bym już dawno ich wywaliła....-Przewróciłam oczami i poszłam do kuchni nalać sobie soku.
Rozmowa o pieniądzach trwała jakieś piętnaście minut.Cholera......upiekło się im, ale też wątpię, że uda im się zdobyć kasę w kilka dni.By musieli nie źle się postarać.

***

-Czy Ty całkiem zwariowałaś?!
Marta nie była zadowolona moim pomysłem, ale wiedziałam, że tak będzie.Nie spodziewałam się wsparcia od niej w tej sprawie.
-Słuchaj....-Westchnęłam, wracając do pozycji siedzącej-Wiesz, że zrobię wszystko.Nie powstrzyma mnie nawet największa siła od zniszczenia tego związku.
-Dobra.....może spróbuję tak..-Przerwała na chwilę, a jej wzrok twardo utkwił na mnie-Gdybyś była zakochana, a ktoś niszczyłby za wszelką cenę Twój związek...to co byś zrobiła?Byś to tak zostawiła?
-A co to ma do rzeczy?-Zmrużyłam brwi, szukając odpowiedzi w jej oczach
-Z miłością nie da się wygrać.
-Głupoty bredzisz.....To nie miłość.To....
-Rozmawiałam z nią.-Przerwała mi.Na jej słowa moje oczy się poszerzyły.Spojrzałam na nią jak na kosmitkę.-Wydaje się być bardzo poukładaną i sympatyczną osobą.
-Po co z nią gadałaś?-Zapytałam, nie ukrywając swojego nie zadowolenia
-Była na zakupach ze swoją córką.Nie wydawały się być jakieś podejrzane.Mogę dać obciąć sobie głowę.....gdybyś dała im szansę, nie żałowałabyś tego.-Jej ręka spoczęła na moim ramieniu.Patrzyłam na pościel i szukałam tam jakiejś odpowiedzi.
-Nie.-Powiedziałam nie jasno-Ta kobieta wszystko zniszczy.Było źle, ale teraz jest jeszcze gorzej.

Dawid POV:

Wszyscy ustaliliśmy, że tym razem nie będziemy prosić rodziców o pieniądze...I tak każde z nas dostaje co miesiąc ''kieszonkowe''.Ostatnio zastanawiałem się nad jakąś pracą.Własne pieniądze zawsze się przydadzą.Trzeba nad tym pomyśleć.Nie mogę też zapomnieć o szkole.Nauka jest dla mnie bardzo ważna.
-Dawid!
Wołanie mojego imienia sprawiło, że niechętnie zatrzymałem się.To jest ostatnia osoba z jaką teraz chciałbym rozmawiać.Gdy dziewczyna do mnie dobiegła, nie zamierzałem się odzywać jak pierwszy.
-Przepraszam.-Spuściła głowę w dół.Wiedziałem, że się denerwuje.Bawiła się nerwowo palcami.
Najchętniej powiedziałbym jej, że nic się nie stało, że wszystko jest okej....ale nie potrafię.Znamy się bardzo długo.Myślałem, że nie jestem jej obojętny.
-Spoko.-Rzuciłem na odczepne i ruszyłem tam gdzie szedłem wcześniej
-Spoko?-Blondynka nagle nabrała pewności siebie i ruszyła za mną-Przepraszam Cie, a nawet nie wiem o co jesteś na mnie taki zły, a potem mówisz mi zwykłe ,,spoko''?!
-Coś jeszcze?Śpieszy mi się....-Pierwszy raz chciałem, żeby już sobie poszła.Pierwszy raz byłem taki zimny wobec niej.
-Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi!
Ze łzami w oczach pobiegła w przeciwną stronę.Chciałem ruszyć za nią, ale nie mogę pokazać, że jestem miękki.Z drugiej strony, serce mi się kruszy, gdy wiem, że ona płacze........i to jeszcze z mojej winy.
Nagle mój telefon zawibrował.Wyciągnąłem go z moich spodenek do kolan i odczytałem wiadomość.

Od: Deny
Czekamy na Ciebie.....Długo jeszcze?

Do: Deny
Jestem za rogiem.

Przyspieszyłem trochę i już po chwili widziałem boisko, na którym stał Wrzosek, Daniel i kilku chłopków z naszej szkoły.Co jakiś czas robimy sobie takie jakby zawody.Gramy w nogę klasa na klasę albo po prostu ustalamy sobie drużyny.Fajna sprawa.

***


Zbliżała się godzina dwunasta w nocy, a Pauli nadal nie było.Nie mamy z nią dobrego kontaktu, ale dziewczyny jak zwykle zaczynały panikować.Martwiły się, choć ona by nawet palcem nie kiwnęła, gdyby, którejś z nich coś się stało.
-Może coś jej się stało?!
-Może ktoś na nią napadł!?
-Może upadła, złamała nogę i leży gdzieś na ulicy!?
Tego nie da się słuchać.Wstałem z kanapy w salonie i bez słowa ruszyłem do swojego pokoju.Miałem nadzieję, że przynajmniej tam zyskam trochę spokoju....ale nie.Dominika podreptała za mną i jęczała, że trzeba szukać brunetki.
-No i po co?-Zmierzyłem ją zdenerwowanym wzrokiem-Nie będę pomagał Wam jej szukać!Ona jest wredna i widzi tylko czubek własnego nosa!
-Dawid, zrozum, że mimo wszystko martwię się o nią razem z Julką.-Herman usiadła koło mnie i zrobiła słodkie oczka-Pójdziesz ze mną poszukać jej?
-Nie!
Wstałem z miejsca i wyszedłem do korytarza.Włożyłem buty i zgarnąłem bluzę z wieszaka.Gdy chwyciłem za klamkę, zatrzymał mnie głos Denego:
-Gdzie idziesz?
-Przejść się.-Odpowiedziałem-Będę za jakąś godzinę.
Nie chcąc zostać zatrzymanym przez przyjaciół szybko wyszedłem za drzwi.Odetchnąłem z ulgą i ruszyłem po woli w stronę schodów.Nie mam pojęcia, gdzie iść, ale świeże powietrze i spokój dobrze mi zrobią.
Chciałem wyjść z budynku, ale były dwa powody, dla których nie mogłem.Po pierwsze ktoś siedział jak zwykle przy recepcji i pilnował porządku, a po drugie dochodzące światło z miejsca, o którym całkowicie zapomniałem, zaciekawiło mnie. 
Po cichu, tak żeby nikt mnie nie usłyszał, otworzyłem drzwi.Stanąłem na pierwszy schodek prowadzący na dół i zrobiłem to co należało.Zamknąłem za sobą drzwi.Nadal zachowując się cicho szedłem w dół.
Już po chwili usłyszałem cichy szloch.Gdy wyjrzałem zza rogu ujrzałem jak jakaś dziewczyna siedzi na podłodze oparta o kanapę i coś przegląda ze łzami w oczach.Niewielki misio spoczywał na jej skrzyżowanych nogach.Przykry widok.
Gdy podszedłem bliżej, zamurowało mnie.Brunetka nie zauważyła mnie, gdyż stałem za nią.Na co dzień jest silną, pewna siebie i pyskatą dziewczyną.W nocy?Gdy zapadł mrok nie wytrzymała.Siedzi skulona i wylewa łzy, który nie potrafi zatamować.Są dla niej ciężarem.Teraz nie może zaprzeczyć, że da się ją złamać.
Nie lubię jej, za to jaka jest....ale widząc ją w takim stanie, nie mogę jej zostawić.
Po woli stanąłem obok niej, a po chwili usiadłem.Brunetka spojrzała na mnie cała mokra od łez.Widziałem w jej oczach ból.Ona była u kresu wytrzymałości.Wiedziałem, że w końcu nie wytrzyma.Nie muszę nawet słuchać tego co ona ma do powiedzenia.Jakaś cząstka mnie wie, że Paula kiedyś odpuści sobie wszystko.
-Proszę...-Jej drżący głos zagłuszył ciszę panującą w pomieszczeniu-Śmiej się, powiedz wszystko.Że mnie nienawidzisz, że cieszysz się z mojego nieszczęścia.....z mojego pecha w życiu.-Kręciła głową i patrzyła na mnie, a łzy spływały po jej twarzy jak wodospad
-Paula....
-Powiedz to!-Podniosła głos, a jej pięść zacisnęła się na pluszowym misiu.Chciałem ją jakoś uspokoić.Nie lubię, gdy dziewczyny płaczą...nawet ona.
Spojrzałem na jej roztrzęsione dłonie, a moją uwagę przykuło pudełko leżące obok brunetki.Wyciągnąłem rękę przed siebie i chwyciłem jedno ze zdjęć.Przyglądałem się fotografii przez dłuższy czas.
Facet z roześmianą twarzą, ramieniem zapewniał bezpieczeństwo swojej rodzinie, zaś kobieta z przyjemnością miała przymknięte oczy.Jej głowa była uchylona do tyłu, aby promienie słońca głaskały jej delikatną cerę.Między nimi stała ona.Dziewczyna, która dziś rujnuje wszystkim życie, a kiedyś biegała po pięknym ogrodzie i bawiła się ze swoją rodziną.
-To moja mama.-Brunetki głos wyrwał mnie z myśli.Paula patrzyła na fotografię i lekko się uśmiechała.
-Jest piękną kobietą.-Przyznałem, ciesząc się iż Paula minimalnie się uspokoiła, a jej głos nie był taki oschły jak zawsze.Był znacznie łagodniejszy i przyjemniejszy.
-Była.
-Ona....?
-Tak.-Przerwała mi szybko-Ale nie chcę o tym rozmawiać.
-Rozumiem, to musi być dla Ciebie ciężkie.-Położyłem dłoń na jej ramieniu, a jej wzrok szybko powędrował na mnie.Jakby bała się, że zaraz stanie się jej krzywda.
-Gdybyś potrzebowała się wygadać albo jakiejkolwiek pomocy to pamiętaj, że zawsze jestem obok.
Jej wzrok złagodniał, stał się delikatny.Nigdy jej takiej nie widziałem.Była zagubiona.Nie wiedziała czego chce.Błądziła wzrokiem szukając odpowiedzi, której nigdy nie znajdzie.Nikt poza nią jej nie udzieli.
-Nie mów o tym nikomu.-Poprosiła spuszczając głowę na swoje palce
-Nasza mała tajemnica?-Zapytałem z uśmiechem.Spojrzała na mnie i odwzajemniła gest.Wiedziałem, że ten uśmiech jest szczery.Chciałbym widzieć taki zawsze.
-Tak.

Paula POV:

Nie umiem wytłumaczyć mojego zachowania.Czułam się jakby ktoś przeją nade mną kontrolę.Brak kontroli.Nie byłam sobą.
A Dawid?On......był inny.Spojrzał na mnie z taką troską jaką kiedyś patrzyła na mnie mama.Ruszyło to mną.To kolejny dowód na to, że każdy czasem się zainteresuje jak ja się czuję.Każdy oprócz ojca.Nie umiem z tym walczyć.Został mi tata, któremu obojętne jest to, czy w ogóle żyję.

Od Autora:
13 komentarzy......wow, bardzo dziękuję! <3 Mam nadzieję, że będzie tak dalej ;)
Dziś rozdział trochę krótszy od poprzednich.Przepraszam, nie miałam w ogóle czasu, aby bardziej go tam jakoś rozpisać.Mimo to myślę, że spodobał się Wam, co? :D
Jak myślicie?Od tej pory zmieni się coś między Dawidem, a Paulą? ;D
Ps.Znacie jakieś książki warte przeczytania?Albo blogi! :D Jeżeli znacie to podajcie tytuły książek.A jeżeli to blog, który polecacie to zostawcie linka ;)
Dziękuję za 13 komentarzy! ♥
czytasz=komentujesz=motywujesz=szybsze dodanie rozdziału

sobota, 2 maja 2015

Rozdział 4

,,Pewnego dnia ktoś przytuli Cie tak mocno ,że wszystkie
 Twoje rozbite kawałki zbiorą się do kupy."

Dawid POV:

Nie potrafię tego zrozumieć.Myślałem ,że jest inna ,a tymczasem zraniła mnie.Tylko skąd wiedziała o moich uczuciach?Nigdy nie dawałem jej takich znaków ,starałem się z tym kryć.Nie wiem co wstąpiło w tą dziewczynę.Muszę odpocząć.Skoro ona znalazła tego jedynego ,to może nie będę tego niszczyć?Odsunę się na bok i dam jej uciec.......I tak między nami niczego nie było.Zawsze byłem dla niej tylko przyjacielem.
Teraz mam większy problem.Pieniądze zniknęły ,a już dziś mamy zapłacić za wynajem mieszkania.Nie wiem co teraz będzie.Nikt z nas nie ma tylu pieniędzy w tym momencie.Jesteśmy już straceni.
Z rękoma pod głową leżałem na łóżku w swoim pokoju i rozmyślałem nad wszystkim.Ściany zdawały się ciekawsze ,a wszystko wokół traciło blask.Nie było takie kolorowe.Gdy byłem małym chłopcem myślałem sobie -'Rodzice tylko tak straszą.Życie nie jest trudne.'.Teraz czasem jedyne o czym marzę to wrócić do rodziców ,do Gorzowa i zapomnieć o wszystkim.Problemów z dnia na dzień jest coraz więcej.Mnożą się jak za pomocą rzuconego czaru.
Błądziłem po całym pomieszczeniu.Wzrokiem zatrzymałem się na instrumencie stojącym w kącie.Z uśmiechem przypomniałem sobie jak brat mi ją podarował.Ta gitara jest w naszej rodzinie ''poprawą humoru''.Tak ją kiedyś nazywaliśmy.Gdy się smuciłem ,mój brat ,Michał ,przychodził do mnie do pokoju i grał mi różne piosenki.Miałem zaledwie osiem lat ,ale pamiętam to jakby było wczoraj.
Ułożyłem sobie gitarę na nogach i oparty o ścianę zacząłem na niej coś grać.Nigdy nie chciałbym być wielką gwiazdą ,mimo to kocham muzykę.To jest niesamowite jakie emocje można przekazać dzięki instrumentowi.Zawsze wspierałem brata w tym co robi ,dalej go wspieram.

Paula POV:

Dobrze jest
Jeżeli w życiu widzisz głębszy sens
Jeżeli robisz coś ze wszystkich sił
Byś dobrze żył

Wyszłam z pokoju i szłam za melodią i głosem.Rozglądałam się po całym mieszkaniu i nic nie dostrzegłam.Myślałam ,że jestem w tu sama.

Dlatego poddaj się
Pragnieniu ,które w Twoim sercu jest
Pokusie odkrywanej raz po raz
Na jakiś czas

Gdy odnalazłam drzwi ,z których wylatywał ten czarujący głos....zatkało mnie.Nie sądziłam ,że on umie śpiewać.Przystanęłam przy zamkniętych drzwiach i przysłuchiwałam się słowom wychodzących z jego ust.

Nasze życie będzie jak poemat
Trzeba tylko znaleźć dobry temat
Trzeba się odnaleźć w każdej chwili
Trzeba być

Słysząc te wysokie dźwięki przymknęłam oczy.Czułam jak się rozpływam.Nie umiem tego opisać.Co ten głos ma w sobie?Coś co odrywa Cię od szarej rzeczywistości...

Tyle jeszcze drogi jest przed nami
Z tym ,że trasę wyznaczymy sami
Po co dalej w miejscy tkwić
Trzeba żyć

Melodia zamilkła ,a zaraz również Dawid.Otworzyłam po woli oczy.Przez chwilę wpatrywałam się w drzwi.Weszłam szybko do kuchni ,gdyż zdałam sobie sprawę ,że on w każdej chwili może z tamtąd wyjść.

***

Plan wcielał się w życie.Sandra działała już według ustalonych punktów.Z tego co wiem moja -mam nadzieję ,że do tego nigdy nie dojdzie- ''siostra'' gdzieś poszła.Teraz jeszcze ,aby czekać na dziewczynę mojego taty.Umówiłam się z nią na godzinę piętnastą ,a tymczasem spóźnia się już dziesięć minut!
Po kolejnych pięciu minutach ujrzałam kobietę jak idzie w moją stronę pośpiesznym krokiem.Nie mogę jej teraz w żaden sposób zniechęcić.
-Dzień dobry.-Przywitałam się ze sztucznym uśmiechem ,ale kobieta tego nie wyczuła
-Dzień dobry.Przepraszam za spóźnienie.Musiałam załatwić coś po drodze i...
-W porządku.-Przerwałam szybko ,czując jak się zaczynam denerwować-Możemy jeszcze zajść teraz do domu?Może tata się z nami wybierze?
-Jasne!-Ucieszyła się .....Ewa?Tak jej na imię ,prawda?

***

Bez pukania weszłyśmy do domu.Przedtem poprosiłam Ewę ,abyśmy weszły tam bardzo cichutko ,aby ''zrobić mu niespodziankę''.Idąc przez wielki salon prosto do kuchni uśmiech sam mi się cisną na twarz.Gdy weszłyśmy do pomieszczenia ,od razu zaczęłam grać.W duszy piszczałam ze szczęścia!Mina Ewy ,gdy zobaczyła mojego tatę całującego się z Sandrą była bezcenna.
-Ty cholerny dupku!-Wrzasnęła załzawiona kobieta-Jak możesz!
Sandra szybko odskoczyła od mojego ojca i po kryjomu puściła mi oczko.Ojciec był nieźle wkurzony ,widać to po nim gołym okiem.
-Ewa...daj mi to wytłumaczyć.-Zaczął się tłumaczyć ,podchodząc do blondynki-To nie było tak.Ona...
-Nie obchodzi mnie to!Z  nami koniec!Rozumiesz!
-Ewa...
Nim się obejrzałam ręka blondynki mocno zderzyła się z policzkiem mojego taty zostawiając na nim czerwony odcisk.Razem z Sandrą przyglądałyśmy się temu z boku i czekałyśmy na dalsze efekty naszego planu.
-Paula postanowiła mnie lepiej poznać specjalnie dla Ciebie!A Ty co?!Puszczasz się na lewo i prawo!-Emocje jakie nad nią panowały były zadziwiające ,aż straszne-Jeszcze dziś wprowadzam się stąd razem z Karolinką!
-A co ze szkołą?-Zapytał ostrożnie ojciec ,masując obolałe miejsce-Przecież nie może opuszczać zajęć.
-O to się nie martw!
Ewa wyszła z domu trzaskając drzwiami.Tata spojrzał na Sandrę i zaczął krzyczeć na nią jak jakiś popapraniec.Nie mogłam siedzieć bezczynie i na to patrzeć.Zaczęłam ją bronić:
-Ona nie jest niczemu winna!Nie musiałeś jej całować!Chyba powinieneś zdawać sobie sprawę z tego ,że jesteś w związku!
-To nie ja ją pocałowałem!-Bronił się zawzięcie tata
-Jasne... sama Ci się do ust przykleiła.-Zakpiłam sobie z niego ,chociaż byłam pewna ,że tak właśnie było-Wysyłasz mnie Bóg wie gdzie ,żeby za wszelką cenę zmienić mnie ,a tymczasem popełniasz wielki błąd krzywdząc kogoś.
Odepchnęłam się rękoma od blatu i przechodząc koło Sandry pociągnęłam ją za nadgarstek ,żeby poszła za mną.Gdy wyszliśmy na zewnątrz i znaleźliśmy się z dala od naszej posiadłości zaczęłam się uśmiechać pod nosem.
-I jak całuje mój tatuś ,co?-Zaśmiałam się ,spoglądając na Sandrę
-Nie najgorzej.-Puściła mi oczko i również się zaśmiała-Ta kobieta nie źle się wnerwiła.Jak myślisz wybaczy mu?
-Coś Ty!Nigdy mu tego nie wybaczy ,a jeżeli to zrobi to jest głupsza niż myślałam.
-Dobra jeszcze się zgadamy jakoś ,ale teraz muszę uciekać.-Przytuliła mnie na pożegnanie-Informuj mnie na bieżąco o tym co się dzieje.
-Jasne ,czeeść.
-Do zobaczenia.-Pomachała mi odchodząc.

***

Dochodziła godzina dwudziesta ,a moich współlokatorów nie było.Nie wszystkich.Dawid krzątał się po kuchni ,a Daniel coś oglądał.Reszty nie ma już od rana.
Pukanie do drzwi nie ustawało ,a chłopaki chyba nie zamierzali się pofatygować by je otworzyć.Wstałam z łóżka w swoim pokoju i podeszłam do drzwi ,a już po chwili ujrzałam twarz tej przesłodzonej blondynki.
-Czego tu szukasz?-Rzuciłam oschle ,patrząc na nią obojętnie
-Przyszłam do Dawida.-Odparła nie pewnie-Jest?
-Słyszałam o tym co zrobiłaś...-Westchnęłam teatralnie ,dziewczyna spojrzała na mnie nie widząc o co mi chodzi-Dawid!Do Ciebie!
Brunet wyjrzał zza framugi.Najpierw spojrzał na mnie ,po chwili jego wzrok spoczywał na blondynce.Widziałam w jego oczach smutek.Ucieszyłam się ,że to dzięki mnie ,ale w tym momencie stałam z obojętną miną.
-Co Ty tu robisz?-Zapytał podchodząc do nas ,zatrzymał się koło mnie i patrzył na Laurę z wyrzutem.Chciałam ich zostawić ,ale strasznie mnie ciekawiło jak potoczy się ich rozmowa.
-Chciałam porozmawiać.
-Rozmawiamy.-Wzruszył ramionami 
-Dlaczego jesteś taki nie miły?
-Zdaje Ci się.Jestem po prostu zmęczony.-Dalej grał obojętnego.Teraz to go podziwiam.Wiem jak naprawdę się czuje.Jest w rozsypce.
-Czym?-Na twarzy Laury wymalowało się zmartwienie
-Tobą.-Powiedział patrząc jej prosto w oczy ,a mnie aż zamurowało.Blondynkę chyba też.Stała nieruchomo i przyglądała się w szoku Dawidowi.-Dajesz mi nadzieje ,a potem pokazujesz jak bardzo masz mnie w dupie.
-O czym Ty mówisz?-Jedna łezka spłynęła po jej policzku robiąc mokry ślad
-Widziałem Cię.Zrobiłaś to specjalnie ,żeby mnie zranić.
Zapadła cisza.On był wściekły i smutny jednocześnie.Ona nic nie rozumiała co się dzieje ,a ja stałam i przyglądałam się im uważnie.Dawid przerwał ciszę jako pierwszy:
-Nie spotykajmy się już więcej.Tak będzie najlepiej.Cześć.
Zamkną jej drzwi przed nosem i udając silnego udał się do kuchni.Wrócił do swojego zajęcia ,a ja weszłam do swojego pokoju i zaczęłam uśmiechać się jak głupia.

***
(kilka dni później)

Wstałam dość wcześnie.Obudziła mnie głośna rozmowa dochodząca podajże z kuchni.Przetarłam twarz i po woli wstałam na nogi.Wchodząc do kuchni od razu wyczułam nie miłą atmosferę.Przysłuchiwałam się ich rozmowie i jednocześnie robiłam sobie śniadanie.Z tego co mówią wywnioskowałam ,że dziś ma przyjść chyba mój tata i rozliczyć się z nimi za dwa miesiące wynajmowania tego mieszkania.I co najlepsze?Nadal nie mają kasy!
Rozległo się pukanie do drzwi ,a Dominika szybko pobiegła je otworzyć.Już po chwili wróciła z moim ojcem.
-Dzień dobry.-Przywitali się wszyscy grzecznie oprócz mnie
Starałam się wyczytać z twarzy mojego ojca jak się czuję.Chcę ,żeby cierpiał.Tak jak ja ,gdy o mnie zapominał mimo mojej obecności.
-Dzień dobry dzieciaki ,chyba wiecie po co przyszedłem?-Spojrzał na moich współlokatorów.Po ich minach wiedziałam ,że są spięci.Że się boją.
-Jak się czujesz tatusiu?Wszystko w porządku?-Zapytałam złośliwie i nie próbowałam tego ukryć
-Z Tobą porozmawiam później.Wiem o wszystkim.
Moje oczy zaczęły przypominać z wielkości złotówki ,a kanapka ,którą właśnie przeżuwałam zaczęła mi utrudniać oddychanie.
-Ale o czym ty mówisz?-Udawałam niewiniątko ,po tym jak już zaczerpnęłam powietrza
-Dobrze wiesz...-Widziałam po jego tonie głosu ,że jest wściekły ,ale nie chce pokazać tego przy tych inteligentach.-A teraz wyjdź ,musimy załatwić formalności.
Zeskoczyłam z blatu i wyszłam z kuchni.Założyłam buty po czym ulotniłam się z tego mieszkania.Zaczynam się obawiać ,że ojciec dowiedział się o tej całej akcji ze ''zdradą''.

***

-Więc o czym chciałeś porozmawiać?-Wyjrzałam przez okno.Czułam jego zimne spojrzenie na moim ciele.Jest wściekły.
-Słyszałem jak dwa dni temu gadałaś z tą dziewczyną co była u nas ostatnio w domu.Wiem o wszystkim.-Zawód w jego głosie ,ból w oczach i twarz mówiąca ''Stawiasz mur między nami'', była ciężka dla mnie.Pierwszy raz od bardzo dawna wiem co to jest poczucie winy.
-Ona nie zastąpi mamy.
-Zdaję sobie z tego sprawę.Wiem ,że Tobie nie jest łatwo odnaleźć się w tym wszystkim ,ale chociaż spróbuj.-Poprosi łagodnie
-Nie.-Rzuciłam stanowczo ,odkręcając się nagle w jego stronę.-Nie mam już rodziny ,rozumiesz!?Kiedy mama umarła, Ty także odszedłeś!-Wyrzuciła to z siebie.-Pamiętasz jaka byłam kiedyś?Grzeczna ,bez problemowa ,sympatyczna....zapomnij o tamtej wersji mnie.To Ty ją zniszczyłeś!-Ta sytuacja mnie coraz bardziej denerwowała.Potrzebuję się rozładować.
-Paula....
-To był ten powód wyrzucenia mnie z domu?!-Zapytałam ,chce znać odpowiedź na wszystkie pytania jakie siedzą mi w głowie odkąd tutaj jestem.
-Co?-Udawał, że nie wie o co chodzi
-Nienawidzę Cie!-Zerwałam się z łóżka w moim pokoju-Nawet teraz nie powiesz mi prawdy!Nie chcesz mnie skrzywdzić?Tylko wiesz co?No to już jest chyba za późno!
Szybko opuściłam pokój.Zakładając buty, czułam jak cała paczka moich współlokatorów mierzy mnie wzrokiem.Czułam się teraz okropnie!Panowały nade mną silne emocje ,a oni to chyba wyczuli.
Wyszłam z domu trzaskając drzwiami.Ruszyłam przed siebie.Nie wiedziałam gdzie teraz pójść.Nie chciałam z nikim rozmawiać.Nie lubię zwierzać się ze swoich problemów ,ale wiem ,że czasem trzeba to zrobić.Inaczej w nich zginiemy.

***

Samotność nie jest mi obca.Lubię sobie posiedzieć i pomyśleć w samotności.Każdy człowiek tego potrzebuje.A może nie?Może tylko ja tak mam?
Nie jestem łatwą dziewczyną ,prawda.Są różne zdania o mnie.Czasem dobre....częściej złe.Mimo to jestem jaka jestem.Nie ma niczego ani nikogo kto mógłby zmienić mnie.Niewykonalne.
-Czasem w życiu są gorsze chwile ,nie zawsze jest kolorowo.
Znany mi głos wyrwał mnie z myśli.Nie odwracałam się.Czekałam aż odpuści sobie rozmowę ze mną i pójdzie.Nie stało się nic z tego co chciałam.Dziewczyna usiadła obok mnie na trawie i tak jak ja, wpatrywała się w taflę wody.
-Słyszeliśmy Twoją rozmowę.-Rzekła przerywając ciszę
Spojrzałam na nią emocjonalnie.Chciałam na nią nakrzyczeć i tym samym rozładować tą adrenalinę buzującą w mojej krwi.Otworzyłam usta ,żeby pierwsze niemiłe słowa wyleciały z mojej buzi ,ale szybko odwróciłam głowę przed siebie.
-Nic nie rozumiesz.-Spuściłam wzrok
-To Twój tata..-Wiedziałam ,że Dominika chce mi ,tylko pomóc ,ale nie chciałam z nią o tym gadać.Z nikim.
-Od dawna nim nie jest.-Westchnęłam ciężko mierząc się z prawdą
-Dlatego taka jesteś?
-Co?-Spojrzałam na nią przymrużając oczy.Wiedziałam do czego zmierza ,ale nie lubię o tym gadać.Ta zmiana zaszła niezauważona.
-Boisz się ,że ktoś Cie kiedyś skrzywdzi.Nie ufasz ludziom ,bo....
-Nie Twoja sprawa!-Przerwałam jej szybko-Jestem taka ,bo to on do tego doprowadził!Miłość dostawałam tylko od mamy!Jego nie ma przy mnie od dawna.-Lekko uniosłam głos
-Pewnego dnia ktoś przytuli Cie tak mocno ,że wszystkie Twoje rozbite kawałki zbiorą się do kupy.

Od Autora:
Czuję ,że Was tracę :(
Ja już nie robię tego tylko dla siebie ,robię to również dla Was.Jestem zadowolona ,że pod poprzednim rozdziałem było 10 komentarzy ,ale smuci mnie jeden fakt.Jest Was o wiele więcej.Wiem to doskonale.Proszę ,aby każdy kto czyta tego bloga komentował rozdziały.To dla mnie niezmiernie ważne!
Po prawej stronie znajduje się ankieta.Proszę ,aby ją wypełnić.
Pamiętacie jeszcze o asku?Jeżeli macie jakieś pytania do mnie lub do bohaterów opowiadania to zapraszam :) --> http://ask.fm/KwiatStory2
czytasz=komentujesz=motywujesz=szybsze dodanie rozdziału

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 3

,,Jedyne co możesz zrobić to wszystko pogorszyć.''

Miałam już wejść do kuchni ,kiedy usłyszałam słowa padające od moich współlokatorów ,które bardzo mnie zainteresowały.
-Pieniądze leżą u mnie w pokoju ,tam gdzie zawsze.-Powiedziała Dominika ,chyba dobrze zapamiętałam jej imię-Tylko błagam ,nie zapomnij zapłacić.Przecież nie chcesz ,żebyśmy mieli kłopoty z właścicielem?
-No dobra ,dobra...luzik.Zapłacę.-A to był podajże Daniel ,jestem świetną uczennicą!
A co by się stało ,gdyby tak pieniądze niespodziewanie znikły?Wywalą ich?Jakieś kary porządkowe?Przekonajmy się.....
Weszłam do kuchni jak gdyby nigdy nic i sprawdziłam co takiego przygotowali na śniadanie.Może i od samego początku zalazłam im za skórę ,ale oni mimo to robiąc śniadanie nigdy nie zapomnieli o mnie.Nawet jak z nimi nie jadłam to zostawiali dla mnie.Nie wiem czemu to robią.Przecież poradzę sobie sama z kromką chleba ,masłem i nożem.
-Tam jest kakao.-Wskazała wzrokiem Dominika
-Nie lubię kakaa ,wolę herbatę.-Wow ,teraz wiedzą o mnie coś czego tata nie zdążył zauważyć żyjąc ze mną pod jednym dachem siedemnaście lat
-Serio?-Zdziwił się Wrzosek-To teraz mamy tu dwie osoby ,których nigdy nie zrozumiem...-Spojrzałam na niego pytająco ,nadal się dziwiąc tym ,że w miarę normalnie z nimi rozmawiam.Chłopak widząc mój wzrok domagający się wyjaśnień ,kontynuował-Dawid też nie lub kakaa.
Spojrzałam z obrzydzeniem na bruneta ,który rzeczywiście jako jedyny ze wszystkich siedzących przy stole miał herbatę zamiast kakaa.
Po zjedzonym posiłku oni się ulotnili ,a ja spokojnie siedziałam.Do szkoły mam na dziesiątą.To taki wielki plus tej budy.
Korzystając z tego ,że już ich nie ma ,przeszukałam ich pokoje.Nie zostawiałam po sobie śladów.Nie chcę ,żeby potem wyszło na jaw iż to moja sprawka.Przeszukując już ostatni pokój miałam nadzieję ,że to właśnie w nim są te cholerne pieniądze.Nie myliłam się.Były w szufladzie schowane w kopertę.Z triumfalnym uśmiechem zabrałam ją i szybko poszłam schować do mojej torby.

***

Marta z ciastkami i sokiem ustawionym na tacce weszła do pokoju ,a nogą zamknęła drzwi.Gdy wszystko już postawiła na biurku ,zaczęłam jej opowiadać.Słuchała uważnie wszystkiego i aż nie mogła uwierzyć w moje słowa.Była tego samego zdania co ja -Nie możliwe ,że tak szybko zapomniał o mojej mamie.Rozmawiałyśmy o tym strasznie długo.Uczucie wściekłości ,które wczoraj cały czas mi towarzyszyło powróciło na nowo.Ono wraca wraz z tematem o tym co dzieje się teraz.Wściekłość się nasila ,a smutek czy ból znika.
-Musimy się ich pozbyć!-Wykrzyczałam zdenerwowana
-Jak?-Spojrzała na mnie ze strachem w oczach.Wie do czego jestem zdolna.Gdy czegoś cholernie pragnę-dostaję to.Jak?Proste.Dążę do celu po trupach.-Proszę ,tylko nie rób niczego głupiego.
-Ooo kochana!Na to nie licz!-Zacisnęłam rękę na poduszce.Cała się trzęsłam i nie potrafiłam nic z tym zrobić.To było jak trzęsienie ziemi ,które zniszczyło wszystko.Ta cała Ewa była trzęsieniem ,a ja ziemią ,która była niewinna ,broniła się z całych sił ,ale przegrywała walkę.
-Paula ,jedyne co możesz zrobić to wszystko pogorszyć.-Odradzała mi Marta.Nie wiedziała co planuję ,mimo to miała już wyrobiony ten instynkt ,który jej nie zawodził.Może i zrobię coś głupiego.Zadziała?Żeby się przekonać ,trzeba najpierw spróbować.
-Jeżeli Ty mi nie pomożesz ,zrobi to ktoś inny!
-Posłuchaj.... Wiesz ,że chcę dla Ciebie dobrze.Staram się Ci pomóc ,ale najlepszym rozwiązaniem teraz będzie przeczekanie.Jeżeli to dla Ciebie zbyt banalne to możesz porozmawiać spokojnie z tata cztery oczy.Powiedz mu jak ta sytuacja wygląda Twoimi oczami.Może ta kobieta nie jest taka zła jak sądzisz?-Jedyna osoba ,na którą mogę liczyć po śmierci mamy bierze stronę ojca.Super!
-Widzę ,że się nie dogadamy.-Wstałam z łóżka i założyłam torbę na ramie-Nie jesteś jedyną ,która może mi pomóc.
Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć wyszłam i szybko zbiegłam po schodach.Ubrałam buty ,a po chwili znikłam z tej posiadłości.Wolnym krokiem szłam w stronę tego przeklętego miejsca ,które moim domem nazwać nie mogę.Mieszkam w końcu z obcymi ludźmi!
Nogi same mnie prowadziły.Nie kontrolowałam tego ,gdzie się znajduję.Byłam zbyt pochłonięta myślami.Przechodziłam obok jakiegoś parku i nagle w oczy rzuciła mi się ta blondynka z naprzeciwka.Stała z jakimś chłopakiem i zachłannie o czymś rozmawiała.Dopiero po chwili zorientowałam się ,że to chłopak z mojej szkoły.Jest w równoległej klasie ,tylko ,że w 'A'.Nagle mnie olśniło.Wpadłam na genialny plan jak złamać serduszko naszemu miłośnikowi herbaty!
Przeczekałam aż Bartek skończy rozmawiać z tą dziewczyną.Nie powiem... trochę to trwało ,ale warto.Dziewczyna odwróciła się w przeciwną stronę i odeszła ,a ciemnowłosy chłopak ruszył w tylko jemu znanym kierunku.
-Cześć!-Przywitałam się udając miłą i od razu przeszłam do rzeczy-Widziałam ,że rozmawiałeś z....z.....kurczę jej imię kompletnie wyleciało mi z głowy.-Oczywiście się zgrywałam ,plan wchodzi w życie wielkimi krokami
-Z Laurą.-Powiedział to co chciałam usłyszeć
-Tak właśnie.-Westchnęłam-Słuchaj ,wiem ,że ona się Tobie podoba i wiem też co zrobić ,żebyście się ze sobą spotkali..a nawet coś więcej.Randka?
-Zamieniam się w słuch...
-Wiesz ,gdzie jest fontanna?-Zapytałam
-Ta blisko skrzyżowania?-Szczęście ,kumaty chłopak się trafił 
-Tak ,przyjdź tam dziś o 19:00.Resztą się nie martw ,to już moja w tym głowa.-Uśmiechnęłam się wiarygodnie-I ubierz się jakoś elegancko i jakieś kwiaty czy coś też by były w porządku.To ja lecę ,bądź punktualny ,cześć!
Jedno z głowy ,jeszcze 2/3. 


***

Po drodze do domu zrobiłam kartkę ,która miała być 'od Laury' dla Dawida.Weszłam do środka ,a śmiechy z salonu od razu doprowadziły mnie na odbiorcę przesyłki.Ściągnęłam szybko buty i rzuciłam torbę biegnąc do salonu.Odszukałam wzrokiem Dawida ,a gdy zauważył ,że mu się przyglądam wysłał mi pytające spojrzenie.Oby nie charakter pisma ,oby nie charakter pisma!
-To chyba dla Ciebie od niejakiej Laury.
Wskazałam na kartkę ,a brunet z wielkim bananem wyrwał mi list z ręki.Przeczytał i chwilę nad czymś intensywnie myślał.
-Skąd mam mieć pewność ,że to od niej?-Spojrzał na mnie przenikliwie ,a po chwili wszystkie pray oczy przyglądały mi się wyczekująco
-Było przyczepione do drzwi.Z resztą nie obchodzi mnie to.Jak nie wierzysz mi to nie.-Udałam obojętną ,a ofiara pod wpływem mojej gry aktorskiej łyknęła haczyk-I mam prośbę ,możesz mi pożyczyć telefon na minutkę?Muszę zadzwonić do taty ,a niestety swój telefon zostawiłam u przyjaciółki. 
-Zgoda ,ale na chwilę.-Wyciągnął z kieszeni swoje małe ustrojstwo i mi je podał ,a ja zamknęłam się w swoim pokoju i szybko zrobiłam to co było teraz najważniejsze ,a ślady prowadzące na mnie zatarłam.   3/3


Dawid POV:

Teraz już byłem pewny ,że to Laura.Pisałem do niej sms'a z pytaniem czy nasze wyjście nadal aktualne i odpisała ,że 'tak'.Najważniejsze jest to ,że ją zaraz zobaczę!
Znamy się już od dłuższego czasu.Nasze relację są bardziej przyjacielskie ,ale dążę do tego ,aby to było coś więcej.Może ona też coś do mnie czuje ,ale tak jak ja... dusi to w sobie?
Już to sobie zaplanowałem ,wszystko.Najpierw długi spacer w świetle księżyca ,a potem...gdy będziemy już zbliżać się do domu ,wyjawię jej wszystko.Już nie mogę się doczekać jej reakcji!
Nawet się nie obejrzałem ,a już zbliżałem się do miejsca naszego spotkania.Z daleka dostrzegłem dziewczęcą sylwetkę ,wiedziałem ,ze to Laura.Na samą myśl ,że zaraz ujrzę jej słodki uśmiech moje serce zaczęło bić szybciej.Stała do mnie plecami ,więc nie widziała ,że się zbliżam.
Zatrzymałem się w bezruchu i patrzyłem nie dowierzając temu co widzę.Do Laury podszedł jakiś chłopak wręczył jej kwiaty i pocałował.Nie wiem ,czy to był policzek ,czy też usta.To nie było istotne.Nic mi nie mówiła ,ze kogoś ma.Wielki uśmiech zastąpił teraz smutek.Patrzyłem na nich ,a moje serce się kruszyło.Myślałem ,że mam u niej jakieś szanse.
Nie rozumiem jednego.Dlaczego to zrobiła?Dlaczego umówiła się w tym samym czasie ze mną i z nim?Dowiedziała się ,że mi na niej zależy?Chciała mi pokazać w ten sposób ,że nie mam co liczyć na więcej niż przyjaźń?
Nie rozumiem.

***

-Dawid?Już wróciłeś?Co tak szybko?-Zapytała zdumiona Dominika wychodząc z kuchni.Nie odpowiedziałem na jej pytania.Minąłem ją bez słowa i wszedłem do swojego pokoju.
Ledwo zdążyłem siąść na łóżku a do środka wpadła Julka.Uśmiechała się do mnie wesoło ,ale widząc moją minę spoważniała.
-Coś się stało?-Zapytała ostrożnie ,badawczo mi się przyglądając.Usiadła koło mnie i czekała na moje słowa.Byłem w takiej rozsypce ,ze bałem się iż mój głos będzie straszny.-Dawid?
-Myślisz ,że znasz kogoś dobrze ,a tak na prawdę jest to obca osoba.-Zbiłem ją z tropu.Nie musiałem już nic więcej mówić.Zrozumiała ,że tu chodzi o Laurę.-Myślałem ,że ona jest inna.
-Co zrobiła?-Iskierki w jej oczach domagały się szczegółów ,a ja nie miałem nic przeciwko.Potrzebowałem się wygadać i usłyszeć poradę przyjaciółki.
-Poszedłem tam i zastałem ją z jakimś chłopakiem.Przywitali się buziakiem i on wręczył jej kwiaty.To było umyślne.Ona przez to chciała mi coś powiedzieć.Uświadomić ,że nie mam u niej szans.....
-Jeju...na prawdę!?-Rozszerzyła oczy nie wierząc w moje słowa.Sam w to nie wierzę.-Sądzisz ,ze byłaby do tego zdolna?
-Nie wiem.-Przyznałem szczerze-Wiesz dobrze jak strasznie mi na niej zależy.Myślałem ,że ja też nie jestem jej obojętny.-Spuściłem głowę.Ten temat zaczął się robić strasznie ciężki dla mnie.
-Może dziewczyna ,która pokocha Cię ponad wszystko jest bliżej niż sądzisz?-Spojrzała na mnie niepewnie.Tak jakby bała się co zaraz powiem.
-Co masz na myśli?
-Może powinieneś odpuścić sobie bliższe relacje z Laurą?Może ona nie jest tego warta?-Zadawała mi pytania ,na które sam chciałbym znać odpowiedź.-Przemyśl to.
-Dzięki.-Posłałem jej blady uśmiech

Paula POV:

Sądząc po tym jak bardzo przybity wczoraj wrócił Dawid ,mój plan wypalił.Serduszko tego wnerwiającego chłopaka zostało złamane.To jest takie śmieszne ,że aż przykre jak oni wszyscy zaczęli mu współczuć i doradzać w tej sprawie.Moja buzia sama się cieszy ,kiedy widzę jak Dawid krząta się po domu z bladą miną.Nic na to nie poradzę - cieszę się z czyjegoś nieszczęścia.
Sprawa z moim ojcem też nie może przecież czekać.Szybko sięgnęłam po telefon i wybrałam numer do Marty.Zdziwiłam się ,gdy odebrała już po pierwszym sygnale.
-Cześć.-Przywitałam się niewinnie-To jak będzie?Pomożesz mi czy nie mam co na Ciebie liczyć?
-Nie chcę się mieszać w sprawy Twoje i Twojego taty.-Broniła się.Wiedziałam ,ze tak będzie.Nie raz się godziła na moje gierki.Tym razem chodziło o mojego ojca ,a on nie chce rujnować mu życia.
-Poradzę sobie bez Ciebie.-Oznajmiłam obojętnie.-Sandra zgodzi się bez żadnego 'ale'.
-Będziesz tego potem żałować.-Ostrzegła mnie-Nie masz żadnych skrupułów.
-Zadzwonię do Ciebie wieczorem to sobie jeszcze pogadamy ,teraz muszę wszystko załatwić.-Wytłumaczyłam i odkładając telefon usłyszałam jak Marta jeszcze woła:
-Daj sobie spokój!

***

Sandra wysłuchała całego mojego planu.Nie zdziwiłam się ,gdy bez wahania zgodziła się ,aby mi pomóc w tej sprawie.Wiedziałam ,że będę mogła na nią liczyć.Ustaliłyśmy wszystko z najmniejszymi szczegółami.Nie mogę się już doczekać miny mojego ojca ,gdy to zobaczy.Będzie w niezłym szoku!Ten cyrk musi się skończyć rozpadem tego chorego związku!
Po obgadaniu wszystkiego wróciłam do domu z niesamowicie dobrym humorem.Wchodząc do środka od razu zauważyłam panujący chaos i napiętą atmosferę.Chyba domyślam się o co chodzi!Znikły pieniądze?Haha....
-Paula...!-Wołanie mojego imienia z salonu świadczyło tylko o jednym ,podejrzewają mnie.-Chodź tu na chwilę!
Z pokerową twarzą weszłam do pomieszczenia ,w którym siedziała Dominika i Julka ,zaś chłopaki chodzili w kółko i chyba ''czegoś'' szukali.Posłałam pytające spojrzenie Julce i nie czekałam ani chwili ,gdy ta zaczęła mówić.
-Mieliśmy odłożone pieniądze do zapłaty za to mieszkanie ,nie wiesz może gdzie one są?-Zapytała delikatnie ,jakby bała się ,że zaraz na nią naskoczę.
-Nie obchodzą mnie Wasze pieniądze ,jasne?-Parsknęłam szyderczo i ignorując to co do mnie mówią weszłam do swojego pokoju.

Od Autora:
Ujmę może to tak....Mam miliony pomysłów na tego bloga ,ale nie czuję potrzeby realizowania ich.
Przepraszam jeżeli któregoś dnia zakończę bloga nawet bez powodu.Nie widzę już takiego szału w blogowaniu co dawniej.Nie wiem kiedy to się stanie i odejdę stąd  ,od pisania.Nie wiem.Ale na razie jestem i tego się trzymajmy.
Dlaczego Wam mówię o tym wszystkim?Nie chcę ,żebyście potem mięli mi za złe to ,że odchodzę bez wcześniejszego uprzedzenia.
Omijając to....Mam nadzieję ,że rozdział się podobał i że zostaniecie ze mną do końca tego bloga.Wiem ,że sporo Was odeszło.Przykro mi z tego powodu ,ale jest Was osiem może siedem ,to też dużo dla mnie znaczy :D Dziękuję! ♥
czytasz=komentujesz=motywujesz=szybsze dodanie rozdziału

sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 2

,,Straciłam Was oboje."

Zakupy z Martą zaliczam do udanych.Tatuś myślał ,że nie mam kasy?Niespodzianka.Chyba zapomniał o moim prezencie na siedemnaste urodziny -karta kredytowa.
Wróciłam do domu koło godziny szesnastej.Moich ''kochanych'' współlokatorów na szczęście nie było.Odłożyłam torby do mojego pokoju i z brzuchem domagającym się jedzenia weszłam do kuchni.
Moją uwagę przykuła karteczka przyklejona do lodówki.'Nie roznieś domu' -zaśmiałam się i wyciągnęłam mleko.Mam wielką ochotę na płatki.
Kończąc mój posiłek usłyszałam jak ktoś puka do drzwi.Chcące nie chcąc ,wstałam i poszłam zobaczyć kto tu się dobija.Otworzyłam drzwi ,a moim oczom ukazała się słodka blondyneczka z śnieżnobiałym uśmiechem.  Blee ,rzygam tęczą.
-Omm ,przepraszam myślałam ,że...
-Dobrze trafiłaś.-Przerwałam jej ,nie chcąc słuchać głupich tłumaczeń-Co Cię tu sprowadza?
Nie była pewna czy odpowiadać ,jednak mimo to kontynuowała.Wiedziałam ,że jest trochę zawstydzona.Widać to po niej doskonale.
-Chciałam prosić o trochę cukru.-Wskazała na małą szklaną cukierniczkę ,którą trzymała swoimi drobnymi rączkami
-A czy na drzwiach pisze 'Sklep spożywczy'!?-Widząc jej zmieszana mimikę twarzy kontynuowałam-Nie!Więc idź sępić gdzie indziej!-Zatrzasnęłam drzwi i wróciłam do środka.Jej przestraszona mina bardzo mnie usatysfakcjonowała.Wyglądała jak mała dziewczynka ,która zgubiła się w wielkim centrum handlowym.Bezcenne.
-Słuchaj!-Do domu wbiegł wściekły brunet.-Nie obchodzą mnie Twoje żadne pieprzone humorki.W dupie mam to ,że jesteś córką właściciela!Rozumiesz!?-Wydzierał się na mnie wymachując śmiesznie rękoma-Wszystko widziałem!Masz w tej chwili iść ją przeprosić!
Aaaa to o tą laskę się wściekł?O biedaczek....Nie ma na co liczyć.Prędzej umrę niż powiem jej głupie 'przepraszam'.
-To nie jest żadna fundacja pomagająca potrzebującym.-Mówiłam spokojnym tonem ,żeby tylko wnerwić go bardziej
-Kurwa....-Zacisną pięść na blacie kuchennym-W tej chwili ,rozumiesz!?
-Okej.
-Serio?-Zdziwiony spojrzał na mnie-Przeprosisz ją?-Przyglądał mi się uważnie ,jakby próbował wyhaczyć kłamstwo.Znamy się od wczoraj ,a on już mnie zdążył rozszyfrować?
-Yhym...
Wzięłam cukier i idąc w stronę drzwi krzyknęłam ,że pójdę sama.On mi ,aby odkrzykną ,że mieszka na przeciwko nas.Zapukałam grzecznie do drzwi.Dziewczyna ,gdy mnie zobaczyła ,mina jej od razu zbladła.
-Przyszłam dać Ci ten cuk......ier.-W jednym momencie wszystko ,cały cukier znalazł się na dziewczynie-Ojjj.-Powstrzymywałam się od śmiechu
-Zrobiłaś to specjalnie!-Zawołała z wyrzutem ,a jakaś dziewczyna pojawiła się za nią ze zmartwioną miną-Nie wiem co takiego Ci zrobiłam!Nie wiem!
Ze łzami w oczach znikła za ścianą ,a jej zdenerwowana koleżanka szła w moja stronę.
-Daruj sobie.-Rzuciłam krótko i wróciłam do domu, gdzie został zadowolony brunet myślący ,że właśnie przeprosiłam tamtą biedaczkę.
-Iii...?-Zapytał od razu
-Nie Twoja sprawa.-Powiedziałam.W tym czasie mój telefon zawibrował mi w kieszeni.Wyciągnęłam go i odczytałam wiadomość.

Od: Tata
Dzisiaj o 19:00 kolacja w domu ,bądź punktualnie.

Westchnęłam i ruszyłam w stronę drzwi.Wyszłam bez słowa ,bo co to go obchodzi gdzie idę?Na piechotę to niezły kawałek ,a ja oczywiście samochód mam zaparkowany w garażu...świetnie.

***

Bez pukania weszłam do środka.W końcu to nadal mój dom ,tak?Nic nie zmieni tego faktu.
-Tato!!-Wykrzyczałam na cały ten wielki dom.Odpowiedziałam mi głucha cisz-Tato już jestem!
-Dobrze ,nie musisz tak krzyczeć..-Nagle nie wiadomo skąd pojawił się przede mną-Chodź do jadalni ,chcę Ci kogoś przedstawić.
Udaliśmy się w stronę nakrytego stołu.Dwie osoby ,które stały przy nim ,nie wróżyły nic dobrego.Zaczynam się domyślać o co w tym wszystkim chodzi.
-Paula...to jest Ewa.-Wskazał na kobietę ,fałszywa?-A to Karolina...
Młodsza wersja tej kobiety była na oko bliska mojego wieku.Ta sytuacja robiła się coraz bardziej dziwna.Czekałam tylko na słowa mojego taty ,które dadzą mi pewność ,że moje myśli nie są tylko chorą wyobraźnią.
-Co to ma znaczyć?-Wycedziłam ,zanim zdążył cokolwiek jeszcze powiedzieć-Mamy nie ma z nami rok ,a Ty szukasz nowej laski ,która zrobi Ci ciepły obiadek!?-Uniosłam głos-Wybacz ,ale ja bawić się w to nie będę!
-Nie tym tonem.-Jego spokojny głos był tylko pozorem.Doskonale zdawałam sobie sprawę ,że jest niezadowolony moim zachowaniem
-Czego Ty oczekiwałeś?-Spojrzałam na niego cynicznie-Myślałeś ,że rzucę Ci się w ramiona i podziękuję za wszystko?
-Paula nie masz pięciu lat.Zrozum ,że życie toczy się dalej.-Nienawidzę jego przemądrzałego głosu!
-Myślałam ,że straciłam tylko mamę.-Spojrzałam z bólem w przestrzeń-Straciłam Was oboje.
Zapadła cisza.Wszyscy unikali mojego wzroku.Jedynie ta dziewczyna...Karolina ,patrzyła na mnie ze współczuciem.Rzuciłam im ostatnie wrogie spojrzenie i wyszłam trzaskając drzwiami.
Może to ,że nie miał nade mną kontroli było pretekstem?Chciał się mnie pozbyć ,żeby móc tworzyć rodzinę razem z tamtą kobietą.Ja byłam zbędna.Postanowił mnie wyeliminować.Przepraszam ,jestem twardym graczem.Życie ze mną pod jednym dachem przez tyle lat nic go nie nauczyło.Ja nie odpuszczam bez walki.1:0 -to czas by zremisować.Moja kolej na przesunięcie pionkiem.
Kluczyki do auta zawsze noszę przy sobie ,dlatego bez problemu wyjechałam samochodem z tej posiadłości.Najpierw przybrałam sobie kierunek do Marty ,jednak stwierdziłam ,że to zły pomysł.Ostatecznie wybrałam się do klubu.Jestem tam częstym gościem.Znam wielu pracowników ,z niektórymi się dogaduję ,z innym nie.To chyba normalne.
Wysiadłam z samochodu ,a głośna muzyka niemalże od razu zaatakowała moje uszy.Weszłam do środka dając swobodę moim nogom ,które same prowadziły mnie do baru.Usiadłam na jednym z trzech dużych stołków i czekałam aż ktoś raczy mnie obsłużyć.
-Coś mocnego ,Sandra.
Mimo ,że nie krzyczałam ,a muzyka była głośna ,dziewczyna usłyszała moje słowa.Robiąc drinka cały czas na mnie zerkała ,jakby bała się ,że zaraz ucieknę.
Skąd znam Sandrę?Jak chyba łatwo się domyślić ,ona tu pracuje.Nasza znajomość nawiązała się już prawi pół roku temu.To wtedy zaczęłam taki tryb życia imprezowiczki.Mamy wiele wspólnych tematów i z lekka podobne charaktery.
-Co jest?-Zapytała podsuwając mi drinka
-Ojcowi zachciało bawić się w rodzinkę!-Warknęłam.Sama nie wiem ,czy byłam zła na tą cała sprawę ,czy może na to ,że ona wnika w nie swoje sprawy.Mimo to wiem ,że mogę jej się wygadać.Zawsze tak było ...i jest nadal.
-No co Ty?!-Jej źrenice poszerzyły się do niemożliwych wielkości-Co Ty gadasz!?
-Zaprosił mnie na kolację.Potem mi ją przedstawił ,w dodatku ma córkę.Nieźle się zapowiada...-Westchnęłam ze złością
-Czekaj... jak to zaprosił Cię?-Zdziwienie na jej twarzy rosło z każdym wypowiedzianym przeze mnie zdaniem.Iskierki w jej oczach domagały się więcej szczegółów.
-Mieszkam z jakimiś idiotami.Postanowił dać mi nauczkę ,zapominając o tym ,że ja bez walki się nie poddaję.Jeszcze postawię na swoim.Potrzebuję ,tylko czasu.-Opowiadałam spokojnie ,nawet za spokojnie
Wypiłam drinka ,a zaraz za tym leciały kolejne.Umiem powiedzieć sobie 'Stop' ,jednak teraz nie czuję takiej potrzeby.Rozmowa szła dalej ,nie liczyłam się już sama ze sobą.Dosiadały się nowe osoby ,dzięki czemu było weselej.Noc jest młoda.

Julka POV:

-Pasowałoby ją obudzić.-Oznajmiła nam Dominika ,psując tymi słowami wszystkim humor.Nagle śniadanie ma gorszy smak.Możliwe?Możliwe.
-Nie ma takiej mowy!-Zaprotestował Dawid ,a wszyscy go poparli
-Poza tym....widzieliście jaka wczoraj wróciła?Nie będzie w stanie pójść do szkoły.-Po słowach Wrzoska Dominika dała sobie spokoju z przekonaniem nas by obudzić tą królewnę.
-Ja się już zbieram.-Rzekł Dawid biorąc ostatniego łyka herbaty po czy wstał od stołu.Zebrał swoje rzeczy i poszedł ubierać buty.
-Dawid....a gdzie Ci się tak śpieszy ,co?-Zapytał Deny takim śmiesznym specyficznym głosem.Bym się zaśmiała ,ale wiem do kogo mu się tak ''śpieszy''.
Może bym nawet polubiła Laurę ,gdyby nie jeden ważny dla mnie fakt.Dawid widzi w niej wszystko czego nie widzi we mnie.To prawda.Jest ładna ,miła ,słodka ,wrażliwa....nigdy nie sądziłam ,że Dawidowi spodoba się taki typ dziewczyny.
Dawid wychylił głowę zza ściany i mogłabym dać sobie urwać głowę... Dawid się zarumienił!
-Oooo bracie!-Zaśmiał się Daniel widocznie też to zauważając-Tylko po drodze dziecka jej nie zrób!
-To już nie Twoja sprawa.-Puścił mu oczko i z łobuzerskim spojrzeniem wyszedł z domu

Dawid POV:

Gdy tylko dzwonek na przerwę dotarł do moich uszu zerwałem się z ławki.Dla kogo przerwa ,dla tego przerwa.Ja już jestem wolny.Mogę spokojnie wracać do domu ,ale najpierw...
-Laura!-Krzyknąłem w stronę blondynki widząc jak właśnie wychodzi z sali chemicznej.Wolnym krokiem odszedłem do dziewczyny ,a moja buzia nie mogła przestać się cieszyć.
-Cześć.-Uśmiechnęła się słodko.Odpłynąłbym w jej oczach ,gdyby nie fakt ,że dziś jest z nią coś nie tak.A gdyby tak połączyć dwa w jedno?
-Widzę ,ze masz dziś zły humorek ,więc może dasz się gdzieś wyciągnąć?-Mówiąc te słowa moje serce biło bardzo mocno.Bałem się odrzucenia ,ale dlaczego?Mamy ze sobą świetny kontakt.Można nawet powiedzieć ,że jesteśmy przyjaciółmi.
-Pewnie ,to siedemnasta może być?Dopiero wtedy będę wolna.-Zaproponowała ,a mi momentalnie kamień spadł z serca
-Jasne!Będę punktualnie!-Obiecując to zaśmiałem się ,dziewczyna również zachichotała.Kwiatkowski ,mieszkacie na przeciwko siebie ,bądź rzesz normalny!-A Ty już skończyłaś lekcje?
-Nie, jeszcze matematyka.
-Chciałem być dobrym chłopakiem i Cie odprowadzić ,ale innym razem się wykażę.To do zobaczenia!-Pożegnałem się i idąc w tył ,przodem do dziewczyny zacząłem się ulatniać
-Do zobaczenia!-Pomachała mi i ruszyła zapewne pod salę matematyczną

Paula POV:

Krzątałam się po mieszkaniu już od ponad godziny.Złość rozwalała mnie od środka.To jak czułam się wczoraj ,gdy dowiedziałam się o tej kobiecie to nic w porównaniu do tego jaka wściekła jestem teraz.Nosi mnie tak odkąd wstałam!Czuję ,że eksploduję jeżeli zaraz się na czymś nie wyżyję.
Muszę coś z tym zrobić ,jakoś temu zapobiec!
Bez dłuższego namysłu chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Marty.
-Cześć ,słuchaj jest sprawa!-Starałam się ,aby nie nakrzyczeć na nią.Jestem wściekła ,ale ona nie jest niczemu winna.Nie będę się na niej wyżywać ,Marta jest dla mnie jak siostra.
-Jeżeli to coś głupiego to na mnie nie licz.-Takie miłe słowa na dzień dobry?Tylko u mojej przyjaciółki
-Ojj nie marudź...-Przewróciłam oczami.-To jak pomożesz mi czy nie?
-Zależy w czym...-Westchnęła ,kochanie ,nawet nie wiesz na co ty się godzisz   
-Świetnie!W takim razie jutro po szkole u Ciebie!

Od Autora:
Jeeeej ,mamy drugi rozdział!Chyba Karla to postać ,na którą czekaliście najbardziej ,hmmm?Z każdym rozdziałem coraz więcej problemów......a to dopiero dwa rozdziały ,więc oby nasz bohaterka tak nie rozrabiała xD
Rozdziały będą zawsze takiej długość ,czasem może trochę dłuższe ,a czasem krótsze jeżeli moja wena ucieknie - do tego nam daleko ,jak na razie :D
Jestem niesamowicie zaskoczona.Mimo ,że blog 'Nie poddaję się ,wciąż walczę!' został zakończony to dziennie przybywa po 200 wyświetleń.To dało mi do myślenia.Skoro jest jeszcze kilka osób ,które to czytają i są gdzieś tam może w połowie ,a może zaczynają dopiero.....to może nie rozczarowujmy ich zakończeniem?O co kobieto Ci chodzi!Już mówię.Zastanawiam się nad jednym ,może dwoma rozdziałami bonusowymi ,żeby poprawić to zakończenie.Przyznam ,ze nie podoba mi si ani trochę.
Już ta notka chyba jest trochę długa ,więc to na tyle...Zapraszam jeszcze na aska! :D
Bądźcie moją motywacją! ♥
czytasz=komentujesz=motywujesz=szybsze dodanie rozdziału

sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 1

,,Trzymajmy ją na dystans''

     Podjechaliśmy pod mieszkania dla dzieciaków ,które mają daleko do szkoły.Nie rozumiem.Po co tu przyjechaliśmy?Myśli ,że jak mnie tutaj zostawi z tymi ludźmi to mnie ukara?Bzdura.Jestem silną dziewczyną.Nie dam tam sobą pomiatać.Ojciec nie daje sobie ze mną rady?Proszę Was....Mam 17 lat.Dawno przeszłam okres buntowniczy.Teraz to co innego.Jestem wredna ,taki charakterek.Bardzo przepraszam ludzi ,którzy myślą ,że się zmienię.Jestem miła tylko dla tych ,którzy są tego warci.A więc dlaczego nie jesteś miła dla swojego ojca?Proste.Od śmierci mamy nie poświęca mi już tyle czasu co kiedyś.Jest inny.''Zapracowany''.Chciałabym ,żeby było tak jak kiedyś.Tata,mama i ja.Byliśmy szczęśliwą rodziną ,godną naśladowania.Niestety czasu cofnąć się nie da.Wiem ,że mama jest przy mnie, mimo ,że nie ma jej tutaj.Chciałaby mieć pewnie lepszą córkę.To nie była tylko moja mama ,to była też moja przyjaciółka.Strasznie za nią tęsknie.
     Pieniądze szczęścia nie dają.Coś w tym jest.Jesteśmy bogaci.I co z tego?Nie jesteśmy szczęśliwi ,ale pieniądze pozwalają nam na wiele.Gdy była mama co weekend się gdzieś wybieraliśmy ,a teraz? ''Nie mam czasu ,może następnym razem.''.To już prawie rok!Kiedy będzie ten następny raz?Za miesiąc?Rok?Nigdy?
-Nie wiem co Ty chcesz tym osiągnąć.-Mruknęłam złośliwie pod nosem
-Dom stoi dla ciebie otworem.Możesz przychodzić ,kiedy tylko chcesz ,ale mieszkać będziesz tu.Musisz dostać jakąś nauczkę za swoje czyny.-Popatrzył na mnie z żalem
Wielkie mi halo.Wróciłam do domu z imprezy pijana i już będzie udawał opiekuńczego tatusia.Gdzie był jak potrzebowałam go najbardziej?No przecież ,że w pracy.Mnie kompletnie olał.Śmierć mamy również nie była dla mnie łatwa.A on co?Schował głowę w papierach ,a mnie miał gdzieś.
-Dziękuję.-Włożyłam w to jedno słowo cały swój jad
     Mój tato jest właścicielem całego tego przeklętego miejsca.Nie musiał się ,więc nikogo prosić o to by mnie tu przyjęli.Po prostu wybrał ludzi ,gdzie mają wolne miejsce w swoim mieszkaniu i mnie tam umieścił.Oni podobno wiedzą już ,że mają mieć nową współlokatorkę.Ciekawe co tatulek jeszcze na mnie im nagadał.
     Weszliśmy do holu i od razu zauważyłam kilka młodych twarzy.Na oko są ode mnie starsi.Nic nie jest wykluczone.Tata podszedł do pani ,która siedziała za jakąś wysoką ladą i wziął od niej kluczyk.
-Trzymaj.-Podał mi go-Idź pod ten numer ,a ja jeszcze zamienię kilka słów z opiekunami.
-Nie wniosę sama tych walizek!-Oburzyłam się
-Dobrze.W takim razie po prostu tam idź.-Rozkazał zdenerwowany moim zachowaniem
     Porozmawiać z opiekunami?Po co?Będą co pięć minut sprawdzać czy jestem grzeczna?Nie mam już pięciu lat!To miejsce przypomina mi taką....na przykład bursę szkolną ,tylko ,że to miejsce jest wiele bardziej luksusywne.Są opiekunowie ,którzy zmieniają się ,aby nie siedzieć tu 24h na dobę.Moim zdaniem to przesada ,że muszą tu siedzieć i pilnować porządku nawet  w nocy.Miłym plusem tego miejsca jest kilka atrakcji.Schodami w dół można znaleźć się w takim miejscu luzu. Kręgle,basen,bilard,mała salka kinowa -około 10 miejsc ,ale to zawsze coś.
     Trafiłam do pokoju 105 na drugim piętrze.Pierwsze wrażenie było fajne.Na szczęście w tym momencie nie było moich ''kochanych'' współlokatorów.Rozejrzałam się po całym mieszkaniu i wyglądało na bardzo zadbane.Pozwoliłam sobie również wejść do pokojów osób ,które będą musiały mnie znosić przez czas nieokreślony.
-I jak?-Podskoczyłam na dźwięk głosu mojego taty.Nie spodziewałam się ,że tu zaraz wejdzie.
-Mało zawału przez Ciebie nie dostałam!-Zawołałam oburzona
-A podoba się tutaj Tobie?-Powtórzył swoje pytanie w innej formie-Jeżeli coś jest nie tak to zmie...
-Jest w porządku.-Zapewniłam ze sztucznym uśmiechem-A co z kasą?
-Spokojnie ,o to się nie musisz bać.-Uśmiechnął się tajemnico ,ale o nic nie pytałam.I tak sam zaraz wszystko powie-Od dziś będziesz dostawała kieszonkowe jak każda nastolatka.-Wypowiedział każde słowo z wielką dumą
-Żartujesz sobie!?-Wykrzyczałam-Dasz mi 50 złoty na miesiąc?Myślisz ,że to starczy?Skoro będę tutaj mieszkać z innymi to muszę też się dokładać do.....
     Kuźwa ,do czego?Przecież za nic tu nie płacą ,a żarcie dostają.Są tu kucharki ,które swoja drogą całkiem nie źle gotują.Miałam już kilka razy okazję ,aby coś tutaj przekąsić.
-150 złoty.-Podwyższył trochę stawkę
-200.-Negocjowałam
-Zgoda.-Uległ szybciej niż myślałam.Zawsze ciągnęło to się do co najmniej godziny.Miłe zaskoczenie z jego strony.
-Too.... możesz już sobie iść.-Nie chciałam go wyganiać ,ale nie miałam ochoty dłużej udawać miłej.Udawać?Nie udawałam.Nawet nie byłam miła.
-Tak.Muszę jeszcze porozmawiać z Panią Olgą.-I po co mi to mówisz?-Aa... trzymaj.-Wyciągnął z portfela pieniądze i mi je podał.Zdążyłam powiedzieć zwykłe 'Dzięki' ,a on znikł za drzwiami.
     Wstawiłam szybko swoje walizki do pustego pokoju ,który chyba od teraz przez jakiś czas będzie należał do mnie.

***

     Miały godziny ,a ja nadal siedziałam sama w tym przeklętym miejscu.Z jednej strony dobrze ,zaś z drugiej źle.Nie uśmiecha mi się też mieszkanie z tymi osobami.Mogę ich poznać ,racja.Nie zmienia to faktu ,że oni są mi kompletnie obcy.Tata jeszcze zmieni zdanie.Prędzej czy później ,zabierze mnie stąd.Przecież jestem świetną aktorką.Grałam przed nim osobę obojętną.Udaje ,że mnie nie boli to ,że ma mnie w dupie ,za przeproszeniem.I co?Zwątpisz ,że kiepsko gram?
     Śmiechy spod drzwi dotarły aż do mnie.Fuck!Zaraz tu wejdą.Wzięłam moją gorącą herbatę i przeszłam do salonu.Włączyłam cokolwiek w telewizji i zaczęłam to oglądać.
-Siema!-Zawołał czyjś głos ,omm przepraszam ,to było do mnie?-Ty jesteś tą córką właściciela?
-Nie mówcie do mnie ,nie patrzcie na mnie ,zachowujcie się jak by mnie tu nie było!-Wycedziłam przez zęby-Nie szukam nowych znajomości!
     Wstałam z kanapy i minęłam ich wszystkich zdziwione twarze.Weszłam do ''mojego pokoju'' i odruchowo złapałam za telefon.Wybrałam numer do mojej przyjaciółki.Wiem ,że jej będę mogła się wygadać.
-Halo?-Miała zaspany głos.Przepraszam bardzo ,która jest w takim razie godzina?
-Słuchaj..-Tak ,bez żądnego 'cześć'-Jestem tu od kilku godzin.Dopiero co ich zobaczyłam ,a już mnie irytują!Jestem tu zbędna!Góra cztery dni i tatuś zobaczy ,że jestem tu źle traktowana.-Zaśmiałam się złośliwie
-Co ty znowu kombinujesz?-Od razu się rozbudziła-Paula ,obiecałaś mi coś.
-Oj ,zluzuj.-Przewróciłam oczami-Chyba sobie nie myślisz ,że tak to zostawię...
-Nic nie rób bez przedyskutowania tego ze mną ,jasne?-Ten jej nadopiekuńczy głos ,nienawidzę tego
-Zastanowię się jeszcze.-Rzuciłam na odczepne-Jutro mamy niedzielę ,co powiesz na jakąś imprezę?Może zakupy?-Zaproponowałam
-Zdzwonimy się jeszcze ,a teraz sorry ,kończę ,jestem śpiąca.-Szybko się rozłączyła.
     Rzuciłam telefon na łóżko ,a po chwili sama na nim wylądowałam.Nie wiem co dziś takiego robiłam ,ale jestem wykończona.

Dominika POV:

-Słyszeliście ją?-Szepnął zdumiony Dawid-Co za tupet!
-Dajcie jej spokój ,może ma gorszy dzień.-Wstawiła się Julka
-Jasne....-Prychnął Deny ,kierując się w stronę kuchni-Lepiej trzymać się od niej z daleka ,jeszcze narobi nam problemów z właścicielem.
     W sumie ma rację.Stracimy jeszcze to mieszkanie.To by była dla nas największa strata.I tak wisimy kasę za poprzedni miesiąc.Do piątku musimy uregulować rachunki.Nie potrzebne nam nieprzyjemne sytuacje.Niech tylko ta dziewczyna nic nie namiesza.
-Wołamy ją na kolacje czy...
-Nie!-Przerwał Dawid Wrzoskowi-Nie będę jadł i patrzył na nią jednocześnie!
-Kto powiedział ,że musisz na nią patrzeć?-Zapytałam-Ale masz trochę racji.Trzymajmy ją na dystans.
     Drzwi od pokoju brunetki otworzyły się ,a już po chwili ujrzeliśmy jej pokerową twarz.Przeszła obojętnie przez salon i weszła do kuchni.Siedzieliśmy w ciszy.Słuchaliśmy co dzieje się za ścianą.Jest tam jeszcze Daniel.Tłuczenie szkła ,a potem złośliwy śmiech dziewczyny doprowadził mnie do strachu.Co ona tam wyrabia?!
-Przepraszam ,niechcący.-Wysyczała dumna swoich czynów
-Słuchaj!-Daniel się zdenerwował-Nie obchodzi mnie ,że jesteś tą cholerną córką właściciela!Mogłabyś trochę przystopować!Wtargnęłaś tu i pokazujesz nam woje jebane humorki!Idź wyżywać się gdzie indziej!-Ostro
     Szybko poszliśmy do kuchni ,żeby nie nawiązała się jeszcze większa kłótnia.Ale chyba i na to już za późno.
-Uspokójcie się.-Wtrąciłam-Zaraz przyjdzie tu opiekunka i będziemy mieli wszyscy przesrane.
-Nie obchodzi mnie to!-Warknęła brunetka-Myślicie ,że to jest moja najgorsza strona?Pomyłka.Urządzę  Wam piekło.-Zaśmiała się podejrzliwie-Myślicie ,że dlaczego tatuś mnie tu zostawił?Brak kontroli.
     Z takimi słowami nas pozostawiła.Wyszła.Patrzyliśmy na siebie z tysiącem emocji.Nie wiem do czego ta dziewczyna jest zdolna.Ten dziwny błysk w jej oku.To nie jest normalne.

Od Autora:
Więc...mamy pierwszy rozdział!Jestem strasznie ciekawa Waszych opinii! :D I jeszcze tak przy okazji...Bardzo dziękuję za te komentarze po Prologiem i Bohaterami ♥
Niektórzy z Was pewnie wiedzą co się stało z dalszymi rozdziałami ,niektórzy nie ..ale spokojnie.Może i to mnie mega zniechęciło do pisania ,mimo to nie odpuszczę sobie.
Nie poddaję się ,wciąż walczę! ,tak?Sami mi to powtarzaliście :')
Dobrze ,żeby już nie przedłużać ;) Serdecznie zapraszam do komentowania.Nie chcę tego ukrywać tak jak w poprzednim blogu ,bo komentarze to coś najbardziej motywującego do dalszego działania :)
Zapraszam na aska -> http://ask.fm/KwiatStory2
I standardowo......
czytasz=komentujesz=motywujesz=szybsze dodanie rozdziału